Co z sektorem gości w Bielsku-Białej? "Policja nie wyraża na to zgody"
17.06.2011
W Bielsku-Białej od momentu rozpoczęcia przebudowy obiektu nie przyjmuje się kibiców gości. PZPN wytknął to Podbeskidziu w uzasadnieniu odmówienia licencji na ekstraklasę. - Na czas przebudowy stadionu bez kibiców grało wiele klubów najwyższej ligi - m.in. Wisła Kraków, Legia Warszawa, Jagiellonia Białystok, Górnik Zabrze czy Lech Poznań. Liczymy na to, że będziemy równo traktowani. Znacznie wcześniej, zanim składaliśmy wniosek, wystąpiliśmy o możliwość nieprzyjmowania kibiców przyjezdnych. Sprawa jest w toku - mówi Janusz Okrzesik.
Prezes Podbeskidzia wyjaśnił też dlaczego jest to niemożliwe. - Policja już od dawna odmawiała przyjmowania przyjezdnych. Krzyżują się bowiem drogi komunikacyjne i nie da się zrobić innych. Jeżeli okaże się, że jest to problem w kontekście licencji, będziemy prawdopodobnie zmuszeni szukać stadionu rezerwowego. Podkreślam jednak, że to tylko awaryjne rozwiązanie. Mogliśmy pójść drogą ŁKS-u i zgłosić go już teraz. Teraz zarząd siedziałby w zadowoleniu, władze miasta nie miałyby problemu. Wszyscy byliby szczęśliwi oprócz... kibiców. Traktujemy Podbeskidzie jako fenomen społeczny, dorobek całego miasta i regionu i nie wyobrażamy sobie gry w innym mieście. Chcemy w Bielsku rozegrać wszystkie mecze w obu rundach. Jedynie w trakcie inwestycji przebudowy stadionu możemy na 1-2 mecze grać gdzie indziej - tłumaczy.
- Mamy świadomość, że piłka nożna jest najpierw dla kibiców, później dopiero dla piłkarzy. Zawodników można przenieść na inny stadion, ale fanów nie. Bielszczanie mają tu oglądać mecze. Dlatego kiedy usłyszeliśmy decyzję, podjęliśmy jak najszybciej wszelkie możliwe działania - dodał Zbigniew Michniowski, wiceprezydent Bielska-Białej.
Klub nie będzie jednak ryzykował i przed komisją odwoławczą przedstawi obiekt rezerwowy. Według naszych informacji będzie to stadion w Wodzisławiu. Co ciekawe przy Bogumińskiej grali już z konieczności zawodnicy m.in. Piasta Gliwice czy Zagłębia Sosnowiec. Widać to obiekt rezerwowy dla całego naszego województwa. Dodajmy jednak jeszcze raz - w Bielsku-Białej robią wszystko, by grać w ekstraklasie na własnym stadionie.
Prezes Podbeskidzia wyjaśnił też dlaczego jest to niemożliwe. - Policja już od dawna odmawiała przyjmowania przyjezdnych. Krzyżują się bowiem drogi komunikacyjne i nie da się zrobić innych. Jeżeli okaże się, że jest to problem w kontekście licencji, będziemy prawdopodobnie zmuszeni szukać stadionu rezerwowego. Podkreślam jednak, że to tylko awaryjne rozwiązanie. Mogliśmy pójść drogą ŁKS-u i zgłosić go już teraz. Teraz zarząd siedziałby w zadowoleniu, władze miasta nie miałyby problemu. Wszyscy byliby szczęśliwi oprócz... kibiców. Traktujemy Podbeskidzie jako fenomen społeczny, dorobek całego miasta i regionu i nie wyobrażamy sobie gry w innym mieście. Chcemy w Bielsku rozegrać wszystkie mecze w obu rundach. Jedynie w trakcie inwestycji przebudowy stadionu możemy na 1-2 mecze grać gdzie indziej - tłumaczy.
- Mamy świadomość, że piłka nożna jest najpierw dla kibiców, później dopiero dla piłkarzy. Zawodników można przenieść na inny stadion, ale fanów nie. Bielszczanie mają tu oglądać mecze. Dlatego kiedy usłyszeliśmy decyzję, podjęliśmy jak najszybciej wszelkie możliwe działania - dodał Zbigniew Michniowski, wiceprezydent Bielska-Białej.
Klub nie będzie jednak ryzykował i przed komisją odwoławczą przedstawi obiekt rezerwowy. Według naszych informacji będzie to stadion w Wodzisławiu. Co ciekawe przy Bogumińskiej grali już z konieczności zawodnicy m.in. Piasta Gliwice czy Zagłębia Sosnowiec. Widać to obiekt rezerwowy dla całego naszego województwa. Dodajmy jednak jeszcze raz - w Bielsku-Białej robią wszystko, by grać w ekstraklasie na własnym stadionie.
Polecane
Ekstraklasa