Clearex - Wisła/Krakbet 0-5. I co z tego, że zasłużyli na coś więcej?
05.12.2010
Goście w tym sezonie nie przegrali jeszcze meczu, a tylko dwa zremisowali, co jasno wskazywało faworyta niedzielnego spotkania. Choć pierwszy okazję do objęcia prowadzenia miał Clearex - w 7. minucie Daniel Wojtyna nie wykorzystał jednak sytuacji sam na sam z krakowskim bramkarzem. Zemściło się to bardzo szybko, bo po kilkudziesięciu sekundach. Potem Tomasz Ulfik obronił w kilku bardzo trudnych momentach, ale też i chorzowianie stworzyli zagrożenie pod bramką gości. Kiedy wydawało się, że wyrównanie jest coraz bardziej realne, trafieniem zakończyła się kontra Wisły. Jeszcze tylko bramkarza przyjezdnych próbował z dystansu zaskoczyć Tomasz Zieliński i pierwsza połowa dobiegła końca.
Druga część zaczęła się od optymistycznej "bomby" Damiana Ficka z rzutu wolnego, z trudem obronionej przez bramkarza Wisły. Niestety, chwilę później było już 0-3. A że nie było czego bronić, gospodarze otwarcie zaatakowali, idąc na wymianę ciosów. Skończyło się jeszcze wyższą porażką... Inna sprawa, że co najmniej na jedną - dwie bramki Clearex zasłużył. Na przykład po strzale Dawida Hajnca piłka odbiła się od słupka. W 36. minucie zaś - po wycofaniu bramkarza - lotnym został Łukasz Borowski. Po chwili to samo zrobili rywale. Było blisko - Mateusz Żemła trafił... w słupek.
Druga część zaczęła się od optymistycznej "bomby" Damiana Ficka z rzutu wolnego, z trudem obronionej przez bramkarza Wisły. Niestety, chwilę później było już 0-3. A że nie było czego bronić, gospodarze otwarcie zaatakowali, idąc na wymianę ciosów. Skończyło się jeszcze wyższą porażką... Inna sprawa, że co najmniej na jedną - dwie bramki Clearex zasłużył. Na przykład po strzale Dawida Hajnca piłka odbiła się od słupka. W 36. minucie zaś - po wycofaniu bramkarza - lotnym został Łukasz Borowski. Po chwili to samo zrobili rywale. Było blisko - Mateusz Żemła trafił... w słupek.
Polecane
Futsal Ekstraklasa