Clearex - Nova 1-0. Chwila nieuwagi przekreśliła wszystko
11.09.2009
Wielka inauguracja, wielki mecz, wielkie emocje. Dla większości zawodników dodatkowe, z powodu debiuty w nowej drużynie, na polskich parkietach, czy przed najbliższymi na trybunach. Szczególnie mocno biło serce Novotnego i Cleversona. Czecha odwiedziła rodzina, a "polskiemu" Brazylijczykowi kibicowała ukochana. Podwójnie czy nawet potrójnie zmotywowani piłkarze za wszelką cenę chcieli zdobyć gola. Ten drugi oddał najwięcej strzałów spośród wszystkich, ale żaden nie znalazł drogi do siatki. Kolega z drużyny był zdecydowanie bliższy pokonania Waszki, lecz przegrał pojedynek z chorzowskim golkiperem.
Największego pecha miał jednak Korczyński. Dwukrotnie technicznym, mierzonym strzałem mógł zdobyć bramkę. - Długo będzie się to śniło. Wszystko było wykonane perfekcyjnie. Zabrakło "jedynie” szczęścia - kręcił głową niepocieszony Błażej Korczyński, któremu na drodze do zapisania się w protokole stanął... słupek.
Mecz toczony był w bardzo szybkim tempie. Czas upływał nieubłaganie, a żadna z drużyn nie mogła znaleźć recepty na objecie prowadzenia. - Musieliśmy zaryzykować i się odkryć. Dla nas remis był porażką - mówił Ivan Ilczyszyn, trener Novej. Gospodarze bezlitośnie to wykorzystali. Słonina wybiegł do kontrataku, otrzymał piłkę spod swojej bramki, minął Nawrata i uszczęśliwił miejscowych fanów.
Goście szukający szansy choćby na wywiezienie punktu rzucili się do ataku. Wycofali nawet bramkarza zwiększając siłę ofensywną. To mogło zakończyć się tragicznie, ale Janovsky świetnie wybronił przy jednej z kontr. Katowiczanie zamknęli rywala na jego połowie, jednak strzały Andre, Douglasa, Korczyńskiego, Janovskiego i Cleversona nie doprowadziły do remisu.
Największego pecha miał jednak Korczyński. Dwukrotnie technicznym, mierzonym strzałem mógł zdobyć bramkę. - Długo będzie się to śniło. Wszystko było wykonane perfekcyjnie. Zabrakło "jedynie” szczęścia - kręcił głową niepocieszony Błażej Korczyński, któremu na drodze do zapisania się w protokole stanął... słupek.
Mecz toczony był w bardzo szybkim tempie. Czas upływał nieubłaganie, a żadna z drużyn nie mogła znaleźć recepty na objecie prowadzenia. - Musieliśmy zaryzykować i się odkryć. Dla nas remis był porażką - mówił Ivan Ilczyszyn, trener Novej. Gospodarze bezlitośnie to wykorzystali. Słonina wybiegł do kontrataku, otrzymał piłkę spod swojej bramki, minął Nawrata i uszczęśliwił miejscowych fanów.
Goście szukający szansy choćby na wywiezienie punktu rzucili się do ataku. Wycofali nawet bramkarza zwiększając siłę ofensywną. To mogło zakończyć się tragicznie, ale Janovsky świetnie wybronił przy jednej z kontr. Katowiczanie zamknęli rywala na jego połowie, jednak strzały Andre, Douglasa, Korczyńskiego, Janovskiego i Cleversona nie doprowadziły do remisu.
Polecane
Futsal Ekstraklasa