Clearex - Hurtap 2-2. Miejscowi mogli "zgasić światło" mistrzowi Polski

25.11.2009
Po emocjonującym widowisku Clearex zremisował z mistrzem Polski z Łęczycy. Chorzowianie dwukrotnie prowadzili, a na sekundy przed końcem spotkania zmarnowali "piłkę meczową".
- Wydawało mi się, że dobrze trafiłem w piłkę. Szkoda, bo była szansa na pełną pulę - Andrzej Szłapa jeszcze długo będzie rozpamiętywał sytuację sam na sam z Groszakiem na pięć sekund przed ostatnią syreną. Górą okazał się jednak drugi golkiper gości, który kilka minut przed końcem wskoczył między słupki "świątyni" Hurtapu zastępując kontuzjowanego Słowińskiego. - A brawa należą się wszystkim bramkarzom. To był ich mecz! Świetnie zachowywali się w kluczowych momentach spotkania - podkreślał zawodnik z Łęczycy, Mariusz Milewski.

Właśnie jemu przypadł w udziale ostatni gol konfrontacji, kiedy wykorzystał idealne dogranie Pawłowskiego. Wcześniej jednak to Clearex dwukrotnie obejmował prowadzenie... Na oklaski zasługiwała zwłaszcza druga bramka. Wojciechowski wypatrzył dobrze ustawionego Słoninę, a ten nie dał szans rywalowi. - Nie popełniliśmy podobnych błędów, jak w starciu z Polkowicami. Byliśmy dziś skoncentrowani nad tym, co robimy na parkiecie - wskazał Michał Słonina.

Zarówno on, jak i jego kompani z drużyny nie ustrzegli się błędu przy pierwszym trafieniu Hurtapu. Tkaczenko wymanewrował dwóch graczy gospodarzy, przymierzył iście po brazylijsku i futbolówka znalazła drogę do siatki. Znakomicie dysponowany tego dnia Waszka nie miał nic do powiedzenia, a szczęśliwy Ukrainiec z radości siarczyście przeklął... tym razem po polsku.

W pierwszej połowie byliśmy świadkami futsalowych szachów. Przyciśnięty do muru Clearex - dzięki pressingowi w wykonaniu przyjezdnych - starał się rozbijać ataki mistrza Polski i wyprowadzać groźne kontrataki. Po jednym z nich miejscowym dopisało szczęście. W polu karnym powstrzymywany był Salisz, który dość przypadkowo wepchnął piłkę do bramki. Czym? - W ferworze walki trudno było to ocenić. Chyba... brzuchem - śmiał się Krzysztof Salisz.

Pod szatniami

Igor Sobalczyk (gracz Hurtapu): Obie bramki straciliśmy po głupich błędach. Wynik remisowy uważam za sprawiedliwy, choć w ostatniej akcji gospodarze mogli nas skarcić.

Aleksander Waszka (bramkarz Cleareksu): Nieważne czy gramy z mistrzem Polski, czy z inną drużyną. Zawsze jesteśmy tak samo skoncentrowani i interesuje nas komplet punktów.

Andrzej Antos (trener Hurtapu): Graliśmy dojrzalszy futsal od rywala, ale walka i determinacja chorzowian doprowadziła do straty punktów.

Zdzisław Wolny (prezes Cleareksu): Remis to nasza porażka. Szkoda szczególnie ostatniej sytuacji. Mogliśmy "zgasić światło" Hurtapowi.

autor: Krzysztof Dębowski, Mariusz Polak

Przeczytaj również