Clearex - Gwiazda 1-4. Bramkarze obydwu zespołów zagrali główne role

20.04.2010
To już dziewiąta porażka Cleareksu w tym sezonie. Gwiazda z kolei - po raz pierwszy w swojej krótkiej historii w ekstraklasie - wygrała drugi raz z rzędu i wciąż liczy się w walce o utrzymanie!
Tylko zwycięstwo gości dawało realną szansę na utrzymanie ekstraklasy w Rudzie Śląskiej. Gwiazda zadanie wykonała z nawiązką... - A to, że strzeliliśmy "tylko" cztery gole, jest zasługą Tomasza Ulfika - komplementował bramkarza rywali golkiper przyjezdnych, Tomasz Cielesta.

Było za co chwalić, bo Ulfik - jeszcze przy wyniku 1-3 - obronił dwa przedłużone rzuty karne (Jacka Hewlika i Mirosława Miozgi) i jeszcze kilkukrotnie wychodził obronną ręką po strzałach piłkarzy z Halemby. - Podjęliśmy ryzyko, bo trzeba było gonić wynik. Odkryliśmy się, stąd kontrataki Gwiazdy, które często kończyły się przewinieniami - dodał najlepszy gracz Cleareksu.

A gdy miejscowi nie nadążali faulować, Satora i spółka bezlitośnie to wykorzystywali. Inna sprawa, że przy dwóch pierwszych golach współautorami okazali się zawodnicy z Chorzowa...

Sędzia tylko dwukrotnie sięgał po kartki. Dwa razy "oberwało się" Michałowi Włodarkowi, który próbował powstrzymać Sylwestra Krygera. Zawodnik Cleareksu zawody skończył przed końcem meczu, a Kryger jeszcze po ostatniej syrenie był opatrywany przez sztab medyczny Gwiazdy.

Clearex stać było tylko na jedno trafienie. Po interwencji Cielesty piłka odbiła się od nogi Salisza i wtoczyła się do bramki. - Derby  rządzą się swoimi prawami. Dobrze, że mimo gorącej atmosfery udało się zwyciężyć na tak trudnym terenie - nie krył zadowolenia popularny "Cielak".
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również