Clearex - GKS Jachym 1-0. Podcięte skrzydła po... strzelonej bramce!

11.12.2009
Tylko jedna bramka wystarczyła do rozstrzygnięcia pojedynku. Katem przyjezdnych - zgodnie z naszymi przewidywaniami - okazał się były zawodnik GKS-u, Michał Słonina.
Stare porzekadło głosi, że cel uświęca środki. Celem Cleareksu w piątkowej konfrontacji było zwycięstwo, a środkiem okazało się piękne uderzenie Michała Słoniny ze znacznej odległości. - Wypada się tylko cieszyć, jednak w życiu nie przypuszczałbym, że jedno - tym bardziej moje - trafienie rozstrzygnie o losach rywalizacji! - przyznał uradowany autor "złotego gola".

Okazji do zmian rezultatu nie brakowało po każdej ze stron, chociaż zawodnicy obu teamów zgadzali się, że mimo kilku okazji spotkanie było - łagodnie rzecz ujmując - przeciętnym widowiskiem. - Paradoksalnie, zdobyta bramka... podcięła nam skrzydła i nie prezentowaliśmy się tak, jak sobie wcześniej założyliśmy. Najważniejsze, że udało nam się zagrać "na zero" z tyłu i wciąż możemy się pochwalić najlepszą defensywą w lidze - podkreślał Michał Słonina.

Obrona miejscowych mogła być narażona na spory uszczerbek, gdyby celowniki GKS-u były lepiej ustawione. Najbliżej szczęścia był Harazim, ale po jednej z jego prób piłka wylądowała na słupku. - Porażka boli i sami chorzowianie przyznali, że ograli nas dosyć szczęśliwie - martwił się Sebastian Wiewióra, piłkarz tyszan. - Był to typowy pojedynek na remis. Nie strzelamy goli przez całe spotkanie, więc trudno było nam to zrobić w ciągu niespełna półtorej minuty...

Gracz GKS-u miał na myśli sytuację, w której przyjezdni postawili wszystko na jedną kartę i wycofali bramkarza. Niecałe sto sekund okazało się czasem zbyt krótkim, by zmusić dobrze dysponowanego Waszkę do kapitulacji. Po wymianie kilkunastu podań i dograniu w pole karne, Szarkowi zabrakło kilku centymetrów... - A liczyłem tylko i wyłącznie na jedną, skuteczną akcję - kręcił głową Grzegorz Morkis, szkoleniowiec ostatniej ekipy w ekstraklasie.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również