Clearex - Gaszyńscy 1-0
23.01.2009
Clearex od początku meczu rzucił się na rywala z Krakowa. Najpierw strzał Jarzmika obronił Zachariasz, ale w kolejnej akcji był już bezradny przy uderzeniu Hajnca, który na raty wpakował piłkę do bramki gości. Chciałoby się powiedzieć "miłe złego początki", bo od tej pory skuteczność obu drużyn - delikatnie mówiąc - pozostawiała wiele do życzenia.[b]
[/b]Na niecelne próby Zielińskiego (strzał w słupek) i Włodarka, po stronie przyjezdnych odpowiedział Salamon. Gospodarze wraz z upływającymi minutami uzyskali optyczną przewagę, zakładając hokejowy "zamek" na połowie Gaszyńskich. Jednak zarówno Włodarek, Jarzmik jak i Szłapa z najbliższej odległości strzelali wprost w golkipera krakowian. Przeciwnik ograniczał się do kontrataków. Po jednym z nich, kombinacyjną akcją popisali się do spółki Salamon i Kwater, ale temu drugiemu zabrakło zimnej krwi przy wykończeniu sytuacji.
W drugiej połowie koncert nieskuteczności trwał w najlepsze. Rozpoczęło się od nieporozumienia w szeregach obronnych gości. Swojej szansy nie wykorzystał jednak Szłapa. W odpowiedzi Mielec trafił w słupek. Chwilę później Gładczak znalazł się w sytuacji sam na sam z Zachariaszem, lecz górą okazał się bramkarz . Kibice przecierali oczy ze zdziwienia po dwóch kolejnych akcjach. Najpierw Pituła popisał się nie lada sztuką i przestrzelił z metra, a następnie jego wyczyn pod drugą bramką skopiował Włodarek. Ostatnia godna odnotowania sytuacja bramkowa, to uderzenie Sulińskiego. Oczywiście niecelne...
Ostatnie półtorej minuty Gaszyńscy grali z wykorzystaniem "lotnego" bramkarza, ale nie wystarczyło to do wyrównania i z pierwszych trzech punktów w nowym roku mógł cieszyć się Clearex. Na wyróżnienie zasługuje chorzowska publiczność, która przez pełne czterdzieści minut głośnym dopingiem wspierała swoich ulubieńców.
Pod szatniami
[b]Tadeusz Wolny[/b] (trener Cleareksu): Mecz był bardzo ciężki. Choroby i dolegliwości moich zawodników okazały się być brzemienne w skutkach. Dotyczy to właściwie wszystkich kadrowiczów. Można powiedzieć, że jeśli chodzi o nieskuteczność to stanęli przeciw sobie godni siebie rywale. Sytuacji z dzisiejszego meczu wystarczyłoby na kilka kolejek. Pokonaliśmy nie tylko Gaszyńskich, ale i własne słabości.
[b]Andrzej Szłapa [/b](zawodnik Cleareksu): Naszej nieskuteczności nie można tłumaczyć. Musimy nad tym pracować, bo tak dalej być nie może. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że odczuwam jeszcze skutki przebytej choroby i występy w kadrze. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie lepiej. Już po kilku spotkaniach będziemy wiedzieć, czy jest szansa bić się o czołową trójkę, czy do końca sezonu będziemy się "kręcić" w środku tabeli.
[/b]Na niecelne próby Zielińskiego (strzał w słupek) i Włodarka, po stronie przyjezdnych odpowiedział Salamon. Gospodarze wraz z upływającymi minutami uzyskali optyczną przewagę, zakładając hokejowy "zamek" na połowie Gaszyńskich. Jednak zarówno Włodarek, Jarzmik jak i Szłapa z najbliższej odległości strzelali wprost w golkipera krakowian. Przeciwnik ograniczał się do kontrataków. Po jednym z nich, kombinacyjną akcją popisali się do spółki Salamon i Kwater, ale temu drugiemu zabrakło zimnej krwi przy wykończeniu sytuacji.
W drugiej połowie koncert nieskuteczności trwał w najlepsze. Rozpoczęło się od nieporozumienia w szeregach obronnych gości. Swojej szansy nie wykorzystał jednak Szłapa. W odpowiedzi Mielec trafił w słupek. Chwilę później Gładczak znalazł się w sytuacji sam na sam z Zachariaszem, lecz górą okazał się bramkarz . Kibice przecierali oczy ze zdziwienia po dwóch kolejnych akcjach. Najpierw Pituła popisał się nie lada sztuką i przestrzelił z metra, a następnie jego wyczyn pod drugą bramką skopiował Włodarek. Ostatnia godna odnotowania sytuacja bramkowa, to uderzenie Sulińskiego. Oczywiście niecelne...
Ostatnie półtorej minuty Gaszyńscy grali z wykorzystaniem "lotnego" bramkarza, ale nie wystarczyło to do wyrównania i z pierwszych trzech punktów w nowym roku mógł cieszyć się Clearex. Na wyróżnienie zasługuje chorzowska publiczność, która przez pełne czterdzieści minut głośnym dopingiem wspierała swoich ulubieńców.
Pod szatniami
[b]Tadeusz Wolny[/b] (trener Cleareksu): Mecz był bardzo ciężki. Choroby i dolegliwości moich zawodników okazały się być brzemienne w skutkach. Dotyczy to właściwie wszystkich kadrowiczów. Można powiedzieć, że jeśli chodzi o nieskuteczność to stanęli przeciw sobie godni siebie rywale. Sytuacji z dzisiejszego meczu wystarczyłoby na kilka kolejek. Pokonaliśmy nie tylko Gaszyńskich, ale i własne słabości.
[b]Andrzej Szłapa [/b](zawodnik Cleareksu): Naszej nieskuteczności nie można tłumaczyć. Musimy nad tym pracować, bo tak dalej być nie może. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że odczuwam jeszcze skutki przebytej choroby i występy w kadrze. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie lepiej. Już po kilku spotkaniach będziemy wiedzieć, czy jest szansa bić się o czołową trójkę, czy do końca sezonu będziemy się "kręcić" w środku tabeli.
Polecane
Futsal Ekstraklasa