"Ciężko cokolwiek zrobić, jeśli rywal cofa się całą jedenastką"

06.11.2011
- Powiedzieliśmy sobie, że spotkanie w Krakowie będzie bardzo ważne dla nas, jeśli wygramy z Górnikiem i zdobędziemy sześć punktów - powiedział po spotkaniu z zabrzanami zawodnik Podbeskidzia, Krzysztof Król.
- Mimo to, cieszymy się z punktu, bo przecież przegrywaliśmy. Próbowaliśmy wyrównać, a mieliśmy nawet okazje, by w końcówce wyjść na prowadzenie. Nie udało się, ale przecież jedno "oczko" to nie zero - stwierdził Król, który miał udział przy bramce wyrównującej.

- Nikt mnie nie atakował, gdy miałem piłkę. Bartek Konieczny podniósł rękę, żeby wrzucić. "Demi" wygrał główkę. Był tam jeszcze Adam Cieśliński, który dał nam wyrównanie - opisał Król. - My mieliśmy inicjatywę. Graliśmy swoją piłkę. Górnik trochę się cofnął i było trudniej. Ciężko cokolwiek zrobić, jeśli rywal cofa się całą 11. Zwłaszcza, że jesteśmy drużyną, która słynie z kontrataków. Atak pozycyjny jeszcze za bardzo nam nie wychodzi - przyznał zawodnik.

Bramkę dla Górnika strzelił ten, którego zawodnicy Podbeskidzia najbardziej się przed meczem obawiali. - Poszła szybka kontra, a w polu karnym był Tomasz Zahorski, który potrafi wygrywać górne piłki. Wiedzieliśmy, że trzeba go pilnować, bo świetnie strzela. We wcześniejszych spotkaniach pokazał, że głową to potrafi grać - chwalił Król.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również