"Cieszę się, że młodzież coraz mocniej rozpycha się łokciami"

14.04.2012
Damian Nowak i Wojciech Reiman zadebiutowali dziś w Podbeskidziu Bielsko-Biała. Ich występ pozytywnie ocenił Robert Kasperczyk, który nie miał też pretensji o brak zaangażowania do pozostałych graczy.
- Mieliśmy ostatnio dwie przegrane, a na własnym boisku to już jakieś fatum. Prawem serii wszystko zmierzało do tego, żebyśmy po raz trzeci z rzędu przegrali tu 0-1, ale wbrew temu, co mogło nastąpić, wyrównaliśmy w końcówce. Z przekroju całego meczu, remis jest zasłużonym wynikiem - powiedział trener "Górali".

Tym razem szkoleniowiec beniaminka nie miał pretensji do swoich zawodników o brak walki. - Chłopcy dobrze zareagowali na straconą bramkę. W Krakowie i po ŁKS-ie nie szczędziłem gorzkich słów, miałem o to pretensje. Dziś nie mogę mieć żadnych. Na tym ciężkim boisku trudno było stwarzać sytuacje, ale nam się udawało. Trzeba jednak na takiej murawie dopieścić inne elementy, jak stałe fragmenty gry. I dziś dwa gole padły właśnie po nich - zauważył Kasperczyk.

Trener bielszczan powiedział też o dzisiejszych debiutantach. Wojciech Reiman, który rozegrał drugi mecz w ekstraklasie, ale pierwszy w Podbeskidziu, przebywał na boisku 90 minut, a Damian Nowak wszedł na ostatnie dziesięć. Dla niego był to debiut w najwyższej lidze. - Cieszę się, że młodzież coraz mocniej rozpycha się łokciami. Obu zawodników oceniam bardzo pozytywnie - podkreślił.

Ze szkoleniowcem zgadzał się też Sylwester Patejuk, najlepszy zawodnik meczu. - Fajnie, że pokazaliśmy ducha walki, z którego wcześniej słynęliśmy. Mieliśmy swoje sytuacje, szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy. Generalnie jednak z remisu z wiceliderem możemy być zadowoleni - powiedział skrzydłowy.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również