"Cieszę się, że ani Polonia, ani Podbeskidzie nie walczą o utrzymanie"

06.05.2012
- Wiadomo, że serce przemawia za Maćkiem, ale tylko za nim. A druga strona to Podbeskidzie, z którym współpracujemy od wielu lat - wylicza Andrzej Sadlok, prezes Pasjonata Dankowice.
W Dankowicach w czasie meczu Podbeskidzia Bielsko-Biała z Polonią Warszawa będą wyjątkowo rozdarci. W końcu cała wieś życzy dobrze temu, który rozsławia ją na całą Polskę - Maciejowi Sadlokowi, obrońcy Polonii Warszawa. Co ma więc powiedzieć jego ojciec, będący jednocześnie prezesem miejscowego Pasjonata, który od lat współpracuje z... Podbeskidziem.

- Faktycznie, będę rozdarty. Cieszę się, że ten mecz nie decyduje o utrzymaniu którejś z drużyn - uśmiecha się prezes klubu z bielskiej ligi okręgowej. - Wiadomo, że serce przemawia za Maćkiem, ale tylko za nim. A druga strona to Podbeskidzie, z którym współpracujemy od wielu lat. Będzie to mecz przyjaźni, bo to spotkanie nie decyduje o niczym, a Polonia przyjedzie w bardzo okrojonym składzie. Jadę na tę potyczkę ze spokojem i... z lekką niepewnością o losy Maćka, bo przecież nie wiadomo, co się będzie działo z "Czarnymi Koszulami" po sezonie - przypomina Sadlok.

W spotkaniu najprawdopodobniej od pierwszej minuty wystąpi Maciej Sadlok, wychowanek Pasjonata, który do Polonii trafił z Ruchu Chorzów. - Naturalne wydawałoby się, żeby z Dankowic przejść do Bielska-Białej, ale gdy Maciek przechodził do "Niebieskich", Podbeskidzie grało dwie ligi niżej, więc nie było takiego tematu. A później interesowały się nim kluby mocniejsze sportowo, historycznie i organizacyjnie. Chodzi też przecież o rozwój sportowy i finansowy - tak prezes Pasjonata tłumaczy fakt, że jego syn nigdy nie miał związku z Podbeskidziem.

Jedno jest pewne. W ekstraklasie Maciej nie grał jeszcze nigdy tak blisko swojej rodzinnej miejscowości. - Często tak to bywa, że koło się zamyka po wielu latach i ci, którzy wychodzili z małego klubiku, zataczają szeroki krąg i na stare lata wracają do macierzystej drużyny w roli trenera czy prezesa. Takie coś przewiduję dla Maćka po zakończeniu kariery. Na razie niech się rozwija i gra na jak najwyższym poziomie - mówi Andrzej Sadlok. On związki z Podbeskidziem ma natomiast niepodważalne. Od lat na obiektach Pasjonata trenuje pierwsza drużyna "Górali", która rozgrywa tam również mecze sparingowe. Ponadto, od przyszłego sezonu w podbielskiej wsi ma występować drużyna Młodej Ekstraklasy Podbeskidzia.

Mimo wszystko, w rodzinie Sadloków nastroje są niezbyt dobre. Wszystko przez środowe powołania kadry na Euro 2012, w której próżno było szukać nazwiska Macieja. - A wydawało się, że ma spore szanse. Z jednej strony dużo zawdzięcza Franciszkowi Smudzie, bo ten dwa i pół roku temu na niego bardzo niespodziewanie postawił i pozwolił zaliczyć 15 występów z lepszym czy z gorszym skutkiem. A z drugiej, było mi przykro, że selekcjoner wziął na taki turniej zawodników, którzy nie zagrali u niego ani minuty. Maćka potraktował trochę po macoszemu. Gdyby znalazło się dla niego miejsce w szóstce rezerwowych, to nie byłoby tematu. A tak, rana trochę krwawi... - kończy Andrzej Sadlok.

Polonia przyjedzie do Bielska-Białej bez Bruno Coutinho, Marcina Baszczyńskiego, Dorde Czotry, Władimira Dwaliszwiliego, Avrama Baruchyana, Sebastiana Przyrowskiego i Roberta Jeża, a być może także Edgara Czaniego oraz Pavola Szultesa.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Polonia Warszawa
niedziela, 17:00
Sędzia Tomasz Garbowski (Kluczbork).
autor: Michał Trela

Przeczytaj również