Chorzowianie nie potrafią grać z kandydatami do spadku

09.03.2009
Clearex Chorzów po rozgromieniu we własnej hali Kupczyka, przegrał niespodziewanie w Szczecinie. Co ciekawe, była to dopiero pierwsza wygrana Pogoni w rundzie wiosennej!
- Czasem trzeba sięgnąć dna, by później się od niego odbić - mówił przed tygodniem Tadeusz Wolny, trener Cleareksu. Tymczasem gra jego podopiecznych przypomina sinusoidę. W czterech ostatnich spotkaniach, chorzowscy futsaliści wysokie zwycięstwa z Grembachem  Zgierz (6-2) i Kupczykiem Kraków (5-1) przeplatają sensacyjnymi porażkami z Red Devils Chojnice (3-7) i właśnie z Pogonią (1-2).

Co zaskakujące, Ślązacy lepiej prezentują się w meczach z godnymi siebie rywalami, niż z kandydatami do spadku. Warto wspomnieć, że wcześniej chorzowianie tylko zremisowali z Gwiazdą Ruda Śląska - zajmującą wówczas ostatnią lokatę w ekstraklasie. - Drużyny z dołu tabeli wciąż mają o co walczyć. Ich celem jest utrzymanie, więc są to całkiem inne pojedynki niż z ekipami środka tabeli - tłumaczy Rafał Jarzmik, zawodnik Cleareksu. - Pogoń walczy o życie. W Szczecinie byliśmy świadkami gry "do pierwszej bramki". Już po pierwszej połowie można było wywnioskować, że ten kto pierwszy strzeli gola, zdobędzie komplet punktów - dodaje.

Kibice futsalu w Polsce będą się teraz emocjonować meczami kadry narodowej w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy. Rozbrat z ligową rzeczywistością potrwa do ostatniego weekendu marca. Wtedy to chorzowska drużyna zagra w Pniewach z Akademią Futsal Club, mierzącą jeszcze w tytuł mistrza kraju.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również