"Chcemy sięgnąć nieba". Nasze zespoły walczą w Lidze Mistrzów

26.11.2009
- Podczas pierwszego losowania Ligi Mistrzów nie potrafiono wymówić nazwy naszej drużyny. Teraz jesteśmy już rozpoznawalni w Europie - powiedział prezes Jastrzębskiego, Zdzisław Grodecki.
- Chcemy sięgnąć nieba - Zdzisław Grodecki rozpoczął konferencję prasową jego klubu oraz BKS-u Bielsko-Biała i MKS-u Dąbrowa Górnicza, która nieprzypadkowo odbyła się w Śląskim Planetarium. - Prawdziwe gwiazdy wśród gwiazd - dodał z uśmiechem.

Wszystkie trzy nasze zespoły wystąpią w Lidze Mistrzów i mają jeden cel: wyjść z grupy. - Przeciwnicy mocni, ale my lubimy takie wyzwania i jesteśmy gotowi do walki - zapewnił Roberto Santilli, szkoleniowiec jastrzębian. Jeszcze trudniejsze zadanie czeka siatkarki z Dąbrowy Górniczej, dla których jest to debiut w elitarnych rozgrywkach. Najbardziej doświadczona jest ich rozgrywająca, Magdalena Śliwa. - Zdobyłam puchar, gdy grałam jeszcze we włoskiej Perugii. Czeka nas wielkie wyzwanie, ale my się nie boimy. Będzie to dla nas świetne przetarcie i dobra lekcja na przyszłość - powiedziała zawodniczka.

Jastrzębski i MKS nie mogą się równać z osiągnięciami BKS-u, który w różnych europejskich pucharach rozegrał do tej pory 66 spotkań, z czego połowę wygrał. Filarem zespołu jest Anna Barańska, która rywalizowała już w Lidze Mistrzyń. - Było to jeszcze w barwach drużyny z Kalisza - wspominała przyjmująca. Trenerem był wówczas Igor Prielożny, obecny szkoleniowiec BKS-u. - Dlatego jestem spokojna, że nas dobrze przygotuje do spotkań o tak wysoką stawkę - dodała reprezentantka kraju.

Kluby ostro zabrały się do pracy, aby organizacja pojedynków z przeciwnikami z najwyższej europejskiej półki wypadła jak najlepiej. Jastrzębski, z powodu braku warunków we własnej hali, będzie korzystał z lodowiska. Mennica Śląska wybiła okolicznościowe monety na te mecze. - Na początek o nominale jeden carbo, a potem będą dwa i pięć. Jeżeli awansujemy do finałowej czwórki, to postaramy się i o tysiąc carbo - uśmiechał się Grodecki.

- Trzeba się pokazać jak z najlepszej strony, bo to nie piłka nożna. Na tych rozgrywkach nie da się zarobić. Nie zawsze musi chodzić o pieniądze. Budujemy markę klubu, naszych sponsorów. Podczas pierwszego losowania Ligi Mistrzów w federacji nie potrafiono wymówić nazwy naszej drużyny i używano "team of Poland". Teraz na pewno jesteśmy już rozpoznawalni w Europie - podkreślił prezes Jastrzębskiego.

Problemy z nazwą miały również dąbrowianki. - Nazwa w LM nie może przekroczyć 28 znaków. Nasza miała bodaj 33. Korespondencja trwała przez dobre kilka dni. Ostatecznie musieliśmy zrezygnować z członu MKS - zakończył prezes, Robert Karlik.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również