Charakter Ojrzyńskigo podniesie "Górali"? "To duże wyzwanie"

24.10.2013
Ruch Chorzów zaryzykował, zmienił trenera i pod wodzą Jana Kociana jeszcze nie przegrał. Leszek Ojrzyński, charakterologicznie, do "Górali" pasuje idealnie, ale czy poprawi grę Podbeskidzia?
Nowy trener Podbeskidzia słynie z twardego charakteru. I nie da się ukryć, że podejmując pracę w Bielsku-Białej, trafił idealnie. Piłkarze Podbeskidzia to nie są wirtuozi futbolu , to fakt. Ale z całą pewnością nie można odmówić im walki, zaangażowania i ambicji.

- Przychodząc do Bielska brałem pod uwagę charakter tej drużyny. To co "Górale" zrobili w poprzednim sezonie zasługuje na duże uznanie. Ale teraz coś się zacięło. Jest jakiś problem. Podbeskidzie zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i praca tutaj jest dla mnie dużym wyzwaniem. Ale jeżeli wykonamy kawał ciężkiej pracy, to jestem przekonany, że efekty będą widoczne - zapowiada Leszek Ojrzyński, który słynie z ciężkiej i wytrwałej pracy.

Leszek Ojrzyński nie zapomina również o tym, co dla Bielska-Białej zrobił Czesław Michniewicz. "Górale" pod wodzą Michniewicza zdobyli 27 punktów i dokonali niemożliwego. Na wiosnę byli trzecim zespołem całej ligi i po fatalnej rundzie jesiennej, kiedy Podbeskidzie wygrało tylko jeden mecz, utrzymali się w ekstraklasie.

- Oczywiście nie można zapominać o moim poprzedniku, Cześku Michniewiczu, który dokonał nie lada sztuki i utrzymał Podbeskidzie w ekstraklasie. W życiu trenera jest jednak tak , że gdy przychodzi słabszy moment, to traci się posadę. Dla mnie to jest okazja i zrobię wszystko, żeby ją wykorzystać - podkreśla były trener kieleckiej Korony.

Za czasów Ojrzyńskiego, w Kielcach, udało stworzyć się wspaniałą atmosferę. "Banda Świrów" - bo tak nazywano drużynę trenera Ojrzyńskiego, w każdym spotkaniu pokazywała wielką wolę walki i olbrzymi charakter. Piłkarze Korony byli w stanie za Ojrzyńskim skoczyć w ogień i doskonale pokazywali to na murawie.

- Chłopaki w Podbeskidziu, jeśli chodzi o charakter i specyfikę drużyny, są bardzo podobni do tych z Kielc. Może z mniejszym ograniem, bo w Koronie miałem kilku zawodników, którzy grali zagranicą. W Bielsku są charakterni chłopcy, którzy chcą pracować. Cieszę się, że tutaj trafiłem, mam wielką przyjemność i muszę zrobić wszystko, żeby cieszyli się też piłkarze, działacze i kibice - mówi nowy trener "Górali".

Trener Leszek Ojrzyński przebywał ostatnio na stażu w Borussii Moenchengladbach, ale nie przeszkodziło mu to w szybkim dotarciu do Bielska-Białej. Jak sam zaznacza nie zastanawiał się długo nad propozycją Wojciecha Boreckiego, bo nie pozwala mu na to jego charakter.

- Ja należę do ludzi, którzy, albo mówią tak, albo nie. Nie ma czasu się zastanawiać, bo jak za dużo myślisz to zostaniesz... myśliwym (śmiech). A w piłce trzeba podejmować męskie decyzje - podkreśla stanowczo 41-letni szkoleniowiec.

Ojrzyński ma przed sobą niezwykle trudne zadanie. Z drużyną odbył zaledwie dwa treningi, a tuż przed meczem z Ruchem, zabrał piłkarzy na krótkie zgrupowanie do pobliskiego Jaworza. Trudno, więc oczekiwać nagłej odmiany, bo w dwa dni ciężko wprowadzić nowe schematy.

- Spędziłem bardzo mało czasu z drużyną, ale biorę ten pierwszy mecz na siebie. Nie boję się ryzyka. Wiadomo, że przed nami dużo pracy, ale na Ruch wyjdziemy pełni optymizmu. Przynajmniej taką mam nadzieję, bo optymizm przede wszystkim muszą mieć zawodnicy. Ale myślę, że będzie dobrze - zapowiada Ojrzyński.

Ruch na początku sezonu prezentował się podobnie jak Podbeskidzie. Co prawda "Niebiescy" pokonali przed własną publicznością warszawską Legię, ale można było to uznać za jednorazowy wyskok. Wszystko zmienił nowy szkoleniowiec. W miejsce Jacka Zielińskiego do Chorzowa przybył Jan Kocian i odmienił grę Ruchu. Czy w Bielsku-Białej "nowa miotła" również pomoże?

- Super by było, gdyby w Podbeskidziu ułożyło się podobnie. Tego bym sobie życzył, a jak będzie, to zobaczymy. Ja wierzę, że możemy wygrać z Ruchem i po to wyjdziemy na boisko - kończy z optymizmem nowy trener bielszczan.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Ruch Chorzów
czwartek, 16:00
Sędzia Marcin Borski (Warszawa)
autor: Dominik Wardzichowski

Przeczytaj również