Były trener Polonii typuje: Zwycięstwa Ruchu i Podbeskidzia, remis Górnika
24.02.2012
Po odejściu z Polonii Bytom pracuje pan na co dzień przy piłce?
Robert Góralczyk: - Właściwie nie. Niedawno zawarłem z Polonią formalną ugodę w sprawie rozwiązania umowy, bo ta wiązała mnie dosyć długo. W klubie żadnym na ten moment nie działam.
Domyślam się jednak, że śledzenia rozgrywek ekstraklasy pan nie zaniedbuje...
- Absolutnie. Mecze oglądam nie tylko w telewizji, ale też robię sobie piłkarskie weekendy i regularnie jestem na stadionach. Dziś wybieram się na Cichą na mecz Ruchu Chorzów z Lechem Poznań.
No właśnie, czego się pan spodziewa po obu drużynach?
- Ruch zaczął rozgrywki dobrze, jak na wyjazdowy mecz z liderem i kandydatem do mistrzostwa. Chociaż "Niebiescy" też nie złożyli broni w walce o ten tytuł, to uważam, że punkt nie jest zły. Lech natomiast... wiadomo, jak zaczął. Każdy będzie chciał powalczyć o całą pulę.
Komu daje pan na nią większe szanse?
- Liczę, że Ruch podtrzyma ten lepszy początek. Tak, stawiam na "Niebieskich"!
Pojawiają się głośne sygnały, że Lech, w razie porażki, może zwolnić trenera Jose Bakero. Z pana doświadczenia, taka sytuacja raczej mobilizuje zawodników, czy pęta im nogi?
- Nie sposób w tej sprawie uogólniać. Na pewno jest pełna mobilizacja, ale nie podejrzewam, by nie było jej przed poprzednimi meczami. Sytuacja sytuacji nierówna. Każdy z zawodników ma jednak na pewno świadomość, jak jest. Piłkarze Lecha na pewno wiedzą, że jeśli przegrają, to sami coś stracą. Walka o najwyższe cele w przypadku porażki będzie bardzo trudna, bo kolejek zostało już niewiele.

Tomasz Folta/Pressfocus
Sobotę w ekstraklasie rozpocznie natomiast mecz Podbeskidzia Bielsko-Biała z Zagłębiem Lubin...
- To inne rejony tabeli, choć Podbeskidzie jest... mistrzem ostatnich trzech kolejek. W rundzie wiosennej wygrało wszystkie mecze i nie straciło jeszcze gola. Trzeba wierzyć, że tę passę podtrzymają. Właściwie, są już bliżej góry tabeli, niż dołu. Łącząc to z meczem Ruchu z Lechem, może się zdarzyć, że po tej kolejce "Górale" wyprzedzą poznaniaków i Wisłę Kraków. Myślę, że im się to uda, bo stworzył się tam naprawdę ciekawy zespół, grający skutecznie. Warunki wprawdzie nie będą pewnie łatwe, gdyż przez te roztopy i opady boisko będzie raczej ciężkie, ale wierzę, że bielszczanie temu podołają. Jeśli tak się stanie i będą mieli 29 punktów na koncie, to... będzie można zacząć myśleć o zmianie celów na ten sezon.
Na zakończenie kolejki GKS Bełchatów podejmie Górnik Zabrze. Komu daje pan tutaj większe szanse?
- To spotkanie pogromców faworytów z poprzedniej kolejki. Bełchatów wygrał z Lechem, Górnik z Legią. Te drużyny zamieszały trochę w całym układzie kolejki, bo gdyby nie ich zwycięstwa, to wszystkie inne wyniki wyglądałyby w miarę "normalnie". Czasem bywa, że po tak dobrych meczach zespoły nie potrafią sobie "poradzić" z tym szczęściem i następny grają słabiej. Tu bym widział remis, choć nikogo nie będzie to do końca zadowalało...
Rozmawiał Michał Trela.
Robert Góralczyk: - Właściwie nie. Niedawno zawarłem z Polonią formalną ugodę w sprawie rozwiązania umowy, bo ta wiązała mnie dosyć długo. W klubie żadnym na ten moment nie działam.
Domyślam się jednak, że śledzenia rozgrywek ekstraklasy pan nie zaniedbuje...
- Absolutnie. Mecze oglądam nie tylko w telewizji, ale też robię sobie piłkarskie weekendy i regularnie jestem na stadionach. Dziś wybieram się na Cichą na mecz Ruchu Chorzów z Lechem Poznań.
No właśnie, czego się pan spodziewa po obu drużynach?
- Ruch zaczął rozgrywki dobrze, jak na wyjazdowy mecz z liderem i kandydatem do mistrzostwa. Chociaż "Niebiescy" też nie złożyli broni w walce o ten tytuł, to uważam, że punkt nie jest zły. Lech natomiast... wiadomo, jak zaczął. Każdy będzie chciał powalczyć o całą pulę.
Komu daje pan na nią większe szanse?
- Liczę, że Ruch podtrzyma ten lepszy początek. Tak, stawiam na "Niebieskich"!
Pojawiają się głośne sygnały, że Lech, w razie porażki, może zwolnić trenera Jose Bakero. Z pana doświadczenia, taka sytuacja raczej mobilizuje zawodników, czy pęta im nogi?
- Nie sposób w tej sprawie uogólniać. Na pewno jest pełna mobilizacja, ale nie podejrzewam, by nie było jej przed poprzednimi meczami. Sytuacja sytuacji nierówna. Każdy z zawodników ma jednak na pewno świadomość, jak jest. Piłkarze Lecha na pewno wiedzą, że jeśli przegrają, to sami coś stracą. Walka o najwyższe cele w przypadku porażki będzie bardzo trudna, bo kolejek zostało już niewiele.

Tomasz Folta/Pressfocus
Sobotę w ekstraklasie rozpocznie natomiast mecz Podbeskidzia Bielsko-Biała z Zagłębiem Lubin...
- To inne rejony tabeli, choć Podbeskidzie jest... mistrzem ostatnich trzech kolejek. W rundzie wiosennej wygrało wszystkie mecze i nie straciło jeszcze gola. Trzeba wierzyć, że tę passę podtrzymają. Właściwie, są już bliżej góry tabeli, niż dołu. Łącząc to z meczem Ruchu z Lechem, może się zdarzyć, że po tej kolejce "Górale" wyprzedzą poznaniaków i Wisłę Kraków. Myślę, że im się to uda, bo stworzył się tam naprawdę ciekawy zespół, grający skutecznie. Warunki wprawdzie nie będą pewnie łatwe, gdyż przez te roztopy i opady boisko będzie raczej ciężkie, ale wierzę, że bielszczanie temu podołają. Jeśli tak się stanie i będą mieli 29 punktów na koncie, to... będzie można zacząć myśleć o zmianie celów na ten sezon.
Na zakończenie kolejki GKS Bełchatów podejmie Górnik Zabrze. Komu daje pan tutaj większe szanse?
- To spotkanie pogromców faworytów z poprzedniej kolejki. Bełchatów wygrał z Lechem, Górnik z Legią. Te drużyny zamieszały trochę w całym układzie kolejki, bo gdyby nie ich zwycięstwa, to wszystkie inne wyniki wyglądałyby w miarę "normalnie". Czasem bywa, że po tak dobrych meczach zespoły nie potrafią sobie "poradzić" z tym szczęściem i następny grają słabiej. Tu bym widział remis, choć nikogo nie będzie to do końca zadowalało...
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów