Były piłkarz Podbeskidzia: Dwie drużyny musiałyby ewidentnie "dać ciała"
04.04.2013
Były piłkarz m.in. Podbeskidzia Bielsko-Biała patrzy obecnie na ligę z pozycji skauta Górnika Zabrze. Bacznie przygląda się jednak swojej byłej drużynie. I nie widzi już przed nią większych szans na utrzymanie, choć długo w "Górali" wierzył. - Zadanie dla Podbeskidzia i Bełchatowa jest naprawdę karkołomne. W teorii oczywiście wszystko jest możliwe, lecz nie daję żadnej z tych drużyn wielkich szans na utrzymanie. Na początku rundy wiosennej wierzyłem, że ta sztuka może udać się Podbeskidziu. Ich start oraz prezentowana forma napawały mnie dużym optymizmem. Uważałem, że ta drużyna nie jest stracona. Odejście trenera Dariusza Kubickiego - abstrahując od motywów - mogło spowodować pęknięcie w środku. Czy tak będzie, przekonamy się niebawem - mówi.
- Teraz się zastanawiam, co musiałoby się stać w innych drużynach, np. w Pogoni lub Widzewie, by Bełchatów albo Podbeskidzie mogły wyjść z tego dołu. Dwie drużyny musiałyby ewidentnie "dać ciała", by outsiderzy mogli za dwa miesiące fetować utrzymanie. W mojej ocenie strata 9-10 punktów w ciągu 10 kolejek jest nie do odrobienia. Jeżeli mimo to którejś ze spisanych na straty drużyn uda się przeskoczyć w tabeli na bezpieczne miejsce, to zdejmę przed nią czapkę z głowy - zapowiada Mieczysław Agafon.
- Teraz się zastanawiam, co musiałoby się stać w innych drużynach, np. w Pogoni lub Widzewie, by Bełchatów albo Podbeskidzie mogły wyjść z tego dołu. Dwie drużyny musiałyby ewidentnie "dać ciała", by outsiderzy mogli za dwa miesiące fetować utrzymanie. W mojej ocenie strata 9-10 punktów w ciągu 10 kolejek jest nie do odrobienia. Jeżeli mimo to którejś ze spisanych na straty drużyn uda się przeskoczyć w tabeli na bezpieczne miejsce, to zdejmę przed nią czapkę z głowy - zapowiada Mieczysław Agafon.
Polecane
Ekstraklasa