Były obrońca Podbeskidzia: Mogę tylko współczuć ludziom z Bielska
20.10.2012
Obrońca GKS-u Bełchatów znakomicie wspomina zeszłoroczny mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała przy ulicy Sportowej. To była 2. kolejka... A zresztą, czy komuś trzeba to spotkanie przypominać? Przecież nigdy wcześniej ani później dla nikogo "Górale" nie byli takim workiem treningowym. Wówczas dwa gole strzelił właśnie Maciej Szmatiuk, którego kilka miesięcy wcześniej nie chciano zaangażować przy Rychlińskiego. Teraz bielszczanie nie muszą się go już obawiać. Dlaczego?
- Na początku meczu z Ruchem Chorzów naderwałem przywodziciela, a potem w czasie gry jeszcze tylko pogorszyłem sytuację. Od tamtego spotkania nie trenuję, przechodzę rehabilitację, ale niestety na Podbeskidzie nie zdążę się wykurować - tłumaczy Szmatiuk. Trener Jan Złomańczuk ma problem nie tylko z nim, lecz także z kilkoma innymi zawodnikami. Wykluczeni z gry są m.in. Dawid Nowak, Michał i Mateusz Makowie, Maciej Wilusz, Adrian Basta, a pod znakiem zapytania stoją występy Adama Stachowiaka i Miroslava Bożoka.
- Ja strasznie żałuję, że w tym spotkaniu nie wystąpię. Każdy chciałby zagrać. A wiadomo, że w obecnej sytuacji personalnej, wobec tylu kontuzji, także dla trenera byłoby lepiej, gdyby miał większe pole manewru. Niestety, to jest rzecz na którą nie mamy wpływu - mówi stoper. Bełchatowianie chcą się więc skupić na rzeczach, na które wpływ mają. Np. na przeskoczeniu Podbeskidzia w tabeli. - Mamy nadzieję, że to będzie mecz, w którym się przełamiemy i zgarniemy wreszcie trzy punkty. Może nie gramy słabo, to jest fajne, ale nie zdobywamy punktów. Dobrze by było do tej - powiedzmy - niezłej gry dołożyć skuteczność. W tym meczu trzy punkty to będzie najważniejszy cel. Nieważne jak... - przyznaje gliwiczanin.
Bielszczanie są w położeniu tylko minimalnie lepszym od swojego dzisiejszego rywala. Mają na koncie punkt więcej, zajmują wyższą lokatę i nie przystępują do meczu ze strefy spadkowej. Ale - przyznacie sami - marne to pocieszenia. - Może nie śledzę losów Podbeskidzia na tyle, żeby gdzieś tam łazić po stronach, ale zdaję sobie sprawę, że w Bielsku też mają swoje problemy i nie tak sobie wyobrażali początek sezonu. Różni nas tylko punkcik, więc są w bardzo podobnej sytuacji. Naprawdę, nie do pozazdroszczenia. Ja mogę tylko współczuć ludziom z Bielska, ale najważniejsze jest dla mnie, żeby GKS wygrał - nie pozostawia wątpliwości Szmatiuk.
Czy doświadczony obrońca liczy w dzisiejszym mecz na podobny scenariusz, jaki miał miejsce rok temu? - To jest piłka i zawsze się to może zdarzyć. Życzyłbym wszystkim takiego spotkania. Wszystko nam wpadało. Jak nie uderzyliśmy, to i tak był gol. Podejrzewam, że takie coś zdarza się raczej rzadko. Ja bym bardzo tego chciał, ale najważniejsze to wygrać. Nawet zwycięstwo 1-0 podbudowałoby nas mentalnie, a co dopiero tak spektakularne - marzy Szmatiuk. Bielszczanie mają zgoła inne marzenia. W ich realizacji może po raz pierwszy pomóc Dariusz Pietrasiak, nowy obrońca "Górali", które najlepsze chwile w karierze spędził właśnie przy ulicy Sportowej w Bełchatowie...
GKS Bełchatów - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 13:30
Sędzia Daniel Stefański (Bydgoszcz)
- Na początku meczu z Ruchem Chorzów naderwałem przywodziciela, a potem w czasie gry jeszcze tylko pogorszyłem sytuację. Od tamtego spotkania nie trenuję, przechodzę rehabilitację, ale niestety na Podbeskidzie nie zdążę się wykurować - tłumaczy Szmatiuk. Trener Jan Złomańczuk ma problem nie tylko z nim, lecz także z kilkoma innymi zawodnikami. Wykluczeni z gry są m.in. Dawid Nowak, Michał i Mateusz Makowie, Maciej Wilusz, Adrian Basta, a pod znakiem zapytania stoją występy Adama Stachowiaka i Miroslava Bożoka.
- Ja strasznie żałuję, że w tym spotkaniu nie wystąpię. Każdy chciałby zagrać. A wiadomo, że w obecnej sytuacji personalnej, wobec tylu kontuzji, także dla trenera byłoby lepiej, gdyby miał większe pole manewru. Niestety, to jest rzecz na którą nie mamy wpływu - mówi stoper. Bełchatowianie chcą się więc skupić na rzeczach, na które wpływ mają. Np. na przeskoczeniu Podbeskidzia w tabeli. - Mamy nadzieję, że to będzie mecz, w którym się przełamiemy i zgarniemy wreszcie trzy punkty. Może nie gramy słabo, to jest fajne, ale nie zdobywamy punktów. Dobrze by było do tej - powiedzmy - niezłej gry dołożyć skuteczność. W tym meczu trzy punkty to będzie najważniejszy cel. Nieważne jak... - przyznaje gliwiczanin.
Bielszczanie są w położeniu tylko minimalnie lepszym od swojego dzisiejszego rywala. Mają na koncie punkt więcej, zajmują wyższą lokatę i nie przystępują do meczu ze strefy spadkowej. Ale - przyznacie sami - marne to pocieszenia. - Może nie śledzę losów Podbeskidzia na tyle, żeby gdzieś tam łazić po stronach, ale zdaję sobie sprawę, że w Bielsku też mają swoje problemy i nie tak sobie wyobrażali początek sezonu. Różni nas tylko punkcik, więc są w bardzo podobnej sytuacji. Naprawdę, nie do pozazdroszczenia. Ja mogę tylko współczuć ludziom z Bielska, ale najważniejsze jest dla mnie, żeby GKS wygrał - nie pozostawia wątpliwości Szmatiuk.
Czy doświadczony obrońca liczy w dzisiejszym mecz na podobny scenariusz, jaki miał miejsce rok temu? - To jest piłka i zawsze się to może zdarzyć. Życzyłbym wszystkim takiego spotkania. Wszystko nam wpadało. Jak nie uderzyliśmy, to i tak był gol. Podejrzewam, że takie coś zdarza się raczej rzadko. Ja bym bardzo tego chciał, ale najważniejsze to wygrać. Nawet zwycięstwo 1-0 podbudowałoby nas mentalnie, a co dopiero tak spektakularne - marzy Szmatiuk. Bielszczanie mają zgoła inne marzenia. W ich realizacji może po raz pierwszy pomóc Dariusz Pietrasiak, nowy obrońca "Górali", które najlepsze chwile w karierze spędził właśnie przy ulicy Sportowej w Bełchatowie...
GKS Bełchatów - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 13:30
Sędzia Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Polecane
Ekstraklasa