Były obrońca Podbeskidzia: Dziękuję kibicom za to przyjęcie

20.09.2010
Choć Jacek Paczkowski rozegrał w Podbeskidziu tylko... jeden mecz i nigdy nie miał okazji pokazać się w Bielsku-Białej, kiedy przyjechał tu z Flotą Świnoujście, doczekał się bardzo ciepłego przyjęcia.
Ten lewy obrońca zagrał w barwach bielszczan w przegranym 2-3 spotkaniu z Arką Gdynia wiosną 2008 roku. W tym meczu Paczkowski nabawił się ciężkiej kontuzji i pauzował do końca sezonu. Wrócił do gry w okresie przygotowawczym, ale podczas sparingu z Zagłębiem Lubin doznał kolejnego urazu i miał z głowy kolejną rundę. Później nie przebił się już do składu, wiosnę spędził w rezerwach i wreszcie odszedł to Tura Turek. Na stadion w Bielsku-Białej przyjechał dopiero z Flotą. - To było bardzo miłe, że kibice przywitali mnie takimi owacjami i skandowali moje nazwisko. Fajnie, że pamiętają o mnie i cieszę się, że miałem okazję zagrać w Bielsku- podkreśla Paczkowski.

- Miałem tutaj bardzo trudny okres, bo cały czas walczyłem z kontuzją. Co do meczu - założyliśmy sobie, że musimy zdobyć przynajmniej punkt, nie udało nam się. Trzeba jednak powiedzieć, że i zawodnicy Podbeskidzia, i wszyscy inni widzieli, że Sławek Mazurkiewicz wygarnął piłkę napastnikowi Podbeskidzia, a nie faulował go w polu karnym. Sędzia uznał inaczej, straciliśmy gola i trudno było potem gonić wynik - tłumaczy obrońca.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również