Były gracz Piasta przekonał kolegę do gry w Bielsku. Warto było...

19.06.2011
- Początkowo wcale nie chciałem się przenosić do Podbeskidzia i w ogóle do Polski. Jednak Lumir Sedlaczek przekonał mnie, że warto - mówi Frantiszek Metelka, pomocnik "Górali".
31-letni Czech był niewątpliwie jednym z bohaterów rundy wiosennej w Podbeskidziu. A już na pewno jego najrówniej grającym piłkarzem. Nie wszyscy to jednak zauważali, bowiem Metelka jest środkowym pomocnikiem od typowej mrówczej, czarnej i niewdzięcznej roboty. Odbiera piłki, wygrywa główki, podaje do partnera i... znika z pola widzenia. Kamera i kibic wyłapują piłkarza, który po jego odbiorze strzela bramkę. A Metelka cofa się i ponownie odbiera piłkę...

Były zawodnik czeskiej Opavy, Banika Ostrawa i słoweńskiego Rudaru Velenje posadził na ławce Piotra Komana. A to wydawałoby się sztuka nie lada, bowiem jeszcze jesienią wychowanek Podbeskidzia był nie do zastąpienia. On z kolei latem wygryzł z jedenastki Łukasza Matusiaka i nie pozwolił mu już wrócić, stąd ten zimą odszedł do Polonii Bytom. Klub szukał raczej zmiennika dla Komana, a nie kogoś, kto uczyni z niego rezerwowego. A jednak Metelka tego dokonał.

Pierwsze chwile chwały miał już w debiucie w Krakowie na boisku Wisły, gdzie jego odbiór zapoczątkował bramkową akcję Podbeskidzia. W rewanżu jego idealne dośrodkowanie z rzutu wolnego pozwoliło Adamowi Cieślińskiemu zdobyć kontaktową bramkę. Nic dziwnego, że Bielsko jest zaskoczone świetną postawą Metelki. Ale Czech, jest zaskoczony Bielskiem...

- Jestem niezwykle zadowolony z tego, co tu zastałem i osiągnąłem przez pół roku. Tu jest naprawdę mocna ekipa, wszystko świetnie funkcjonuje, jest dobry poziom drużyny, atmosfera, kompetentni trenerzy. Myślę nawet, że niektóre mecze I ligi da się porównać z czeską ekstraklasą, choć inne oczywiście są dużo słabsze - ocenia pomocnik.

Co go jednak skłoniło do przejścia z ekstraklasowych drużyn przenosić się do Podbeskidzia, które było dla niego wielką niewiadomą? - Szczerze mówiąc, początkowo wcale nie chciałem transferu do Bielska i w ogóle do Polski. Dopiero później porozmawiałem z Lumirem Sedlaczkiem, moim kolegą, który grał w Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski i w Piaście Gliwice. I on mocno polecił mi Polskę i powiedział, że w Bielsku jest mocna ekipa. Zaufałem mu i nie żałuję - uśmiecha się Frantiszek Metelka.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również