Były gracz "Górali": Tak się koncentrują, że... nie odbierają telefonów

06.05.2010
- Jutro mamy rozmowę o Podbeskidziu. Część chłopaków opowie o ich trenerze, a ja o piłkarzach - mówi Jarosław Białek, pomocnik KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, najbliższego rywala bielszczan.
Ten ofensywny pomocnik po powrocie z Irlandii półtora roku temu zakotwiczył w Bielsku-Białej. Miał być lekarstwem bielszczan na kłopoty z brakiem rozgrywającego. Niestety, już w trzecim meczu w barwach Podbeskidzia doznał ciężkiej kontuzji barku, która wykluczyła go z gry na ponad siedem miesięcy. Po powrocie do zdrowia nie zdołał przebić się do składu, więc zimą bez żalu oddano go do ostrowieckiego KSZO. Tam Białek się odbudował, a w sobotę będzie się starał odebrać punkty swojej byłej drużynie. - Piłkarze zawsze mówią, jak to strasznie się spinają na swój były zespół. Nie czuję jednak niczego takiego. Ot, mecz jak mecz. Mógłbym się szczególnie mobilizować, gdybym miał komuś w Bielsku coś do zarzucenia. Tyle że pretensje mogę mieć tylko do... losu, który sprawił, że byłem kontuzjowany tak długo - opowiada Białek.

W Podbeskidziu "złapał" jednak kilka znajomości, które trwają mimo odejścia do Ostrowca. - Szczególnie kolegowałem się z Piotrkiem Malinowskim, Bartkiem Koniecznym i Damianem Świerblewskim. Często do siebie dzwonimy, ale akurat przed sobotnim meczem nie rozmawialiśmy. Pewnie tak mocno się koncentrują, że nie odbierają telefonów - żartuje pomocnik.

Białek ma przed starciem z bielszczanami jeden istotny atut - poznał większość piłkarzy bardzo dobrze i może udzielić kolegom cennych wskazówek. - Z rozpracowaniem Podbeskidzia nie powinno być chyba problemów. Jutro mamy rozmowę o tej drużynie i chłopcy, którzy dobrze znają trenera Kasperczyka, na pewno sporo powiedzą o tym, jaki sposób gry preferuje. Ja natomiast wspomnę kolegom, jakie który zawodnik ma wady, a jakie zalety. Problem w tym, że szkoleniowiec Podbeskidzia też dobrze zna zawodników KSZO. Zapowiada się więc ciekawy mecz, bo obie drużyny będą o sobie wiedzieć bardzo dużo - kończy zawodnik KSZO.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również