Były gracz "Górali": Jak nie teraz, to kiedy? My też to mówiliśmy
12.03.2011
Lepszego eksperta od Podbeskidzia i Górnika Polkowice chyba nie ma. 33-letni boczny pomocnik obie drużyny zna doskonale. Polkowiczanie to zespół z regionu, z którego pochodzi. Spędził w nim trzy i pół sezonu z przerwą na 2-letnią grę w Bielsku-Białej. Niby tylko dwa lata, ale jakie intensywne! Bramki, asysty, poświęcenie, świetne kontakty z kibicami, bardzo dobre samopoczucie w Podbeskidziu. A później - niestrzelony karny w ostatnich minutach meczu z Górnikiem Łęczna. Gdyby nie ten feralny strzał obroniony przez Jakuba Wierzchowskiego, bielszczanie mogli awansować już w sezonie 2008/2009. Pewne jest, że Żmudziński nie był postacią bezbarwną, która pojawiła się i szybko zniknęła.
- Widziałem w tym sezonie kilka meczów "Górali", a ostatnio oglądałem ich przeciwko Wiśle Kraków. Nie ma co, są świetnie przygotowani motorycznie. Jeżeli im starczy zdrowia i sił, a nie będą ich prześladować kontuzje, to naprawdę mogą awansować. Jednak trener Marcin Brosz wraz z Piastem Gliwice się nie poddadzą, ŁKS też jest mocny. Można mówić "jak nie teraz, to kiedy?". Kiedy ja grałem w Bielsku-Białej, to też tak mówiliśmy. To jest wiecznie aktualne - twierdzi Żmudziński.
Obecnie lewoskrzydłowy nie jest związany z żadną z tych drużyn, może więc obiektywnie ocenić ich potencjał. - Obie walczą o zupełnie inne cel i to może być widoczne na boisku. Podbeskidzie gra o awans, Górnik raczej buduje drużynę na kolejne sezony, a nie po to, by walczyć już dziś o trofea. To Bielsku może bardziej zależeć na zwycięstwie. Polkowice to fajna drużyna, z dobrą atmosferą i walecznymi piłkarzami. Według mnie, procentowo szanse na zwycięstwo rozkładają się 40:60 na korzyść gości - przewiduje piłkarz.
Skoro 33-latek podkreśla, że sympatyzuje z oboma klubami, to komu będzie kibicował w najbliższej potyczce? Odpowiedź nawet dla niego jest bardzo trudna. - Troszeczkę inaczej sobie wyobrażałem powrót do Górnika, gdzie nie zostałem do końca potraktowany poważnie, a z Bielska odchodziłem w przyjaznej atmosferze. Mam sentyment do Podbeskidzia, ale w Polkowicach mam również wielu znajomych. Moje sympatie będą się rozkładać 55-45 dla bielszczan, ale tylko dlatego, że życzę im awansu. Oby tylko nie było remisu, bo to będzie złe dla obu drużyn. Niech ktoś wygra, a ja się chyba wybiorę na ten mecz - kończy z uśmiechem Żmudziński.
Górnik Polkowice - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 18:00
sędziuje Włodzimierz Bartos (Łódź)
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Konieczny, Danczik, Osiński - Sokołowski, Koman, Rogalski, Ziajka - Demjan, Cieśliński.
- Widziałem w tym sezonie kilka meczów "Górali", a ostatnio oglądałem ich przeciwko Wiśle Kraków. Nie ma co, są świetnie przygotowani motorycznie. Jeżeli im starczy zdrowia i sił, a nie będą ich prześladować kontuzje, to naprawdę mogą awansować. Jednak trener Marcin Brosz wraz z Piastem Gliwice się nie poddadzą, ŁKS też jest mocny. Można mówić "jak nie teraz, to kiedy?". Kiedy ja grałem w Bielsku-Białej, to też tak mówiliśmy. To jest wiecznie aktualne - twierdzi Żmudziński.
Obecnie lewoskrzydłowy nie jest związany z żadną z tych drużyn, może więc obiektywnie ocenić ich potencjał. - Obie walczą o zupełnie inne cel i to może być widoczne na boisku. Podbeskidzie gra o awans, Górnik raczej buduje drużynę na kolejne sezony, a nie po to, by walczyć już dziś o trofea. To Bielsku może bardziej zależeć na zwycięstwie. Polkowice to fajna drużyna, z dobrą atmosferą i walecznymi piłkarzami. Według mnie, procentowo szanse na zwycięstwo rozkładają się 40:60 na korzyść gości - przewiduje piłkarz.
Skoro 33-latek podkreśla, że sympatyzuje z oboma klubami, to komu będzie kibicował w najbliższej potyczce? Odpowiedź nawet dla niego jest bardzo trudna. - Troszeczkę inaczej sobie wyobrażałem powrót do Górnika, gdzie nie zostałem do końca potraktowany poważnie, a z Bielska odchodziłem w przyjaznej atmosferze. Mam sentyment do Podbeskidzia, ale w Polkowicach mam również wielu znajomych. Moje sympatie będą się rozkładać 55-45 dla bielszczan, ale tylko dlatego, że życzę im awansu. Oby tylko nie było remisu, bo to będzie złe dla obu drużyn. Niech ktoś wygra, a ja się chyba wybiorę na ten mecz - kończy z uśmiechem Żmudziński.
Górnik Polkowice - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 18:00
sędziuje Włodzimierz Bartos (Łódź)
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Konieczny, Danczik, Osiński - Sokołowski, Koman, Rogalski, Ziajka - Demjan, Cieśliński.
Polecane
I liga