Był obiektem drwin, ale udowodnił, że bronić potrafi

20.10.2013
Ladislav Rybańsky nie miał łatwego początku w Podbeskidziu. Popełniał proste błędy, a kibice zastanawiali się, jak można było zakontraktować takiego bramkarza. Słowak udowodnił jednak, że swój fach zna.
Po pierwszych spotkaniach nikt nie spodziewał się, że Ladislav Rybańsky będzie w niedalekiej przyszłości, jednym z najlepszych piłkarzy "Górali". Po meczu w Gdańsku trener Michniewicz wysyłał go po siatki do sklepu rybnego, a Grzegorz Szamotulski proponował, żeby zajął się... siatkówką. Nawet na trybunach stadionu w Bielsku-Białej, słychać było głosy niedowierzania, kiedy Słowak złapał piłkę. Do czasu...

Kluczowy okazał się mecz z Jagiellonią. Gdyby nie interwencje Rybańskiego, "Górale" nie przegrali by tego spotkania 0:1, a 0:3. Słowacki bramkarz był w tym spotkaniu zdecydowanie najlepszym piłkarzem Podbeskidzia, ale nie zdołał uchronić swojej drużyny przed porażką. - Bardzo chciałem pomóc drużynie, szkoda tylko, że nie udało nam się zdobyć żadnych punktów - żałował po meczu z "Jagą" bramkarz Podbeskidzia.

- "Ryba" ciężko pracował na swoją dyspozycję. Często omawiamy jego dobre i złe interwencje i widać, że wyciąga z tego odpowiednie wnioski. Każdy piłkarz, kiedy przyjeżdża do nowego kraju, potrzebuje czasu na aklimatyzację. Ladislav wytrzymał ciśnienie związane z słabym początkiem i teraz ustabilizował formę - uważa Izaak Stachowicz, trener bramkarzy Podbeskidzia.

Z całą pewnością wpływ na lepszą formę Słowaka ma fakt, że sprowadził do Bielska-Białej swoją rodzinę. - Na początku był w Polsce sam i to miało duży wpływ na jego dyspozycję. Nowy kraj, nowa liga, nowi ludzie i na początku ciężko mu się było przystosować. Trzeba też powiedzieć, że w pierwszych meczach brakowało mu szczęścia. Teraz ustabilizował życie prywatne i szczęście wróciło - mówi Stachowicz.

Paradoksalnie Rybańsky'emu mógł pomóc powrót do pełni sił Richarda Zajaca. Wydawało się, że gdy Zajac wyleczy kontuzję, to od razu wskoczy do bramki. Ale Rybańsky w ostatnich spotkaniach pokazał, że nie ma zamiaru oddać miejsca między słupkami. - Rywalizacja zawsze podnosi poziom sportowy zawodników - ocenia trener bramkarzy Podbeskidzia.

- Wiem, że Rysio wiele zrobił dla tego klubu ale szczerze mówiąc nie myślałem o tym, kto wygra rywalizację. Obaj dajemy z siebie wszystko na treningach, obaj chcemy grać, ale na końcu o wszystkim decyduje trener. Cieszę się, że jak na razie sztab mi ufa i staram się odpłacić dobrymi występami - mówi Ladislav Rybańsky.

Jeden pożar udało się więc w Podbeskidziu ugasić. Ten pod własną bramką. A jeżeli uda się jeszcze popracować nad zdobywaniem bramek, to humory kibiców w Bielsku-Białej znacznie się poprawią.

<strong>Cracovia Kraków - Podbeskidzie Bielsko-Biała</strong>
Niedziela, 15:30
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa)
autor: Dominik Wardzichowski

Przeczytaj również