Bucciol: Leo Messi jest jeden i do tego nie gra w Rekordzie

15.05.2013
- Nie było naszym celem walczyć tylko o Puchar Polski. Ale teraz w tych rozgrywkach musimy odbudować swoja markę. Mamy szansę się zrehabilitować – jako klub, zespół i ekipa trenerska - mówi Andrea Bucciol.
Dla Włocha Final Four Pucharu Polski będzie pożegnaniem z rolą trenera Rekordu Bielsko-Biała. Po nieudanym sezonie, klub nie zdecydował się przedłużyć z nim kontraktu. - Trudno i ciężko powiedzieć, dlaczego ten sezon tak szybko się skończył. Wszyscy mają swoje zdanie na ten temat, ale też każdy widział, że największy problem tkwił w skuteczności. W play-offie wyniosła ona 26 procent, a to za mało na zespół tej klasy. Gdybyśmy byli bardziej skuteczni tylko na finiszu sezonu zasadniczego ligi, bylibyśmy o wiele wyżej w tabeli. Wtedy być może nie skończylibyśmy tak szybko ligowego sezonu. A co do stylu gry? Tu nie ma dyskusji, gdyż większa część sztabów trenerskich innych zespołów chwaliła nas, i z tego jestem dumny. I przy tej okazji chciałbym podziękować za wsparcie i współpracę w trakcie treningów mojemu asystentowi – Andrzejowi Szłapie - podkreśla Bucciol.

Mimo wszystko, kilku graczy w jego drużynie zasługuje na wyróżnienie. -  To normalne i naturalne, że na wyróżnienie zasługuje zdobywca największej ilości goli – Paweł Machura. Pamiętajmy jednak, że nie był na boisku sam, bo Leo Messi jest tylko jeden i do tego nie gra w Rekordzie (śmiech). A najlepszy? Myślę, że ten, który dobiega już czterdziestu lat, i którego wszyscy znają jako legendę polskiego futsalu. Takiej walki, takiego serca oddanego na boisku w treningu i w meczach nigdy w życiu nie widziałem. Czy muszę podawać nazwisko? - pyta retorycznie, mówiąc o Andrzeju Szłapie.

Teraz Bucciola wymienia się w kontekście pracy z seniorską reprezentacją Polski. Co on na to? -  Prawdopodobnie w tym tygodniu zakończą spotkania, konsultacje z potencjalnymi kandydatami w warszawskiej siedzibie PZPN i być może wówczas poznamy osobę trenera kadry.
źródło: bts.rekord.com.pl

Przeczytaj również