"Brosz to nie jest ktoś, kogo można sobie tak po prostu wyrzucić"

03.11.2009
Bardzo gorące będą dla Podbeskidzia Bielsko-Biała najbliższe tygodnie. Zanim wyjaśni się przyszłość trenera Marcina Brosza, musi rozstrzygnąć się, kto ma o niej zadecydować.
Ci, którzy przewidywali, że porażka z Flotą Świnoujście, kolejna przed własną publicznością, przechyli w Bielsku-Białej czarę goryczy, mieli rację. Ale też i nie do końca. Bo - jak zapewniają w klubie - niewykluczone, że trener Marcin Brosz do swoich obowiązków niebawem wróci. - To nie jest ktoś, kogo można sobie tak po prostu wyrzucić, a co najwyżej rozwiązać z nim kontrakt za porozumieniem stron - mówi prezes Jerzy Wolas. Na Rychlińskiego szacunek do pracy Brosza jest bowiem - mimo bardzo słabych od początku sezonu wyników - ogromny.

- Owszem, zespół wygląda tak jak wygląda, ale to nie znaczy, że możemy nagle zapomnieć o tym, co Brosz dla nas znaczy. On zapełnił trybuny, on podniósł jakość tej drużyny. To świetny facet. W to, co robi, wkłada mnóstwo serca. Jak porównam go z innych szkoleniowcem, który kiedyś u nas był... Tamten zaraz po pomeczowej konferencji prasowej wsiadał w auto i jechał w swoją stronę, Brosz zaś żyje tym klubem 24 godziny na dobę - podkreśla Wolas.

Może się jednak okazać, że o przyszłości urlopowanego trenera zadecydują już inne osoby. To dlatego decyzję odłożono w czasie. - 16 listopada czeka nas walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze. Wielce prawdopodobne, że przyniesie ono spore zmiany - przyznaje "sternik" I-ligowca, jeden z tych, których we władzach "Górali" może zabraknąć. To możliwe, zwłaszcza że - przypomnijmy - obecny szef klubu już w lecie był gotów odejść.

- To nie może wyglądać tak, że - powiedzmy - zatrudniamy nowego trenera i podpisujemy z nim umowę na dwa lata, a za dwa tygodnie przychodzi nowy zarząd, któremu ten ruch się nie spodoba - wyjaśnia Wolas. Inna sprawa, że w Bielsku-Białej nie przywykli do podejmowania decyzji "w pięć minut". - Najgorsze, co moglibyśmy teraz zrobić, to działać pochopnie. Chcemy wszystko spokojnie przeanalizować. To optymalne rozwiązanie. Przyniosło efekt choćby 2,5 roku temu, kiedy zatrudnialiśmy trenera Brosza - zauważa Jarosław Zięba, rzecznik prasowy klubu.

W tej sytuacji na pierwszy plan wyłania się nazwisko Tomasza Świderskiego. To właśnie dotychczasowy opiekun grup młodzieżowych Podbeskidzia poprowadzi zespół w trzech ostatnich kolejkach. Dlaczego jednak nie będący w klubowej hierarchii wyżej Bogdan Wilk? - Chcieliśmy kogoś z nowym spojrzeniem na drużynę. Wilk jest asystentem Brosza już tak długo, że chyba nie byłby w stanie nam tego zagwarantować - dodaje Wolas.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również