Brosz: Tacy zawodnicy jak Chrapek nie rodzą się na kamieniu
09.07.2009
Kwestią czasu jest, kiedy Lech Poznań ogłosi podpisanie umowy z Krzysztofem Chrapkiem. Mniej więcej wiadomo, Ile Podbeskidzie na tym zyska. Sumę w okolicach miliona złotych. Pytanie, jak wiele "Górale" stracą? - Krzysiek to dla mnie przeogromny talent. Tacy zawodnicy nie rodzą się na kamieniu. Pracować z nim było przyjemnością - nie ukrywa trener Marcin Brosz.
Szkoleniowiec podkreśla jednak, że na decyzję 24-latka nie zamierzał wpływać. - Bo i nie jestem od tego. Krzysiek sam musiał sobie odpowiedzieć, jak chce ukierunkować swoją dalszą przygodę z piłką. Wszyscy w klubie trzymamy kciuki, by zrobił w Wielkopolsce karierę. Ale to będzie już zależało od mnóstwa czynników - dodaje Brosz, który staje teraz przed zadaniem wypełnienia luki po jednym z najlepszych piłkarzy, jacy grali w ostatnich latach w Bielsku-Białej.
Opcji jest kilka. Podbeskidzie z części pieniędzy uzyskanych za Chrapka mogłoby sobie pozwolić na sprowadzenie całkiem klasowego - jak na polskie realia - napastnika. - Każdy transfer wymaga czasu, a tego nie ma za wiele. Takich spraw nie można załatwiać na kolanie. Pamiętajmy też, że już w tym momencie mamy mocno przebudowany zespół. Nie wiem, czy sięgnięcie po jeszcze jednego nowego gracza byłoby dobrym rozwiązaniem - zastanawia się opiekun "Górali". A - kto wie - może się okazać i tak, że godnego następcę Chrapka już znalazł.
Mowa o Piotrze Rockim, który co prawda nigdy wyborowym snajperem nie był, ale też niejednokrotnie pokazywał już, że wie, jak zachować się w polu karnym rywali. - Piotrek zdaje sobie sprawę, że wymagamy od niego więcej niż od innych. Trzy razy więcej - śmieje się trener bielszczan. - Potrzebujemy go zarówno na boisku, jak i poza nim. Jest autorytetem dla naszej młodzieży - uważa Brosz. Czy stanie się takim również dla... obrońców przeciwników?
Szkoleniowiec podkreśla jednak, że na decyzję 24-latka nie zamierzał wpływać. - Bo i nie jestem od tego. Krzysiek sam musiał sobie odpowiedzieć, jak chce ukierunkować swoją dalszą przygodę z piłką. Wszyscy w klubie trzymamy kciuki, by zrobił w Wielkopolsce karierę. Ale to będzie już zależało od mnóstwa czynników - dodaje Brosz, który staje teraz przed zadaniem wypełnienia luki po jednym z najlepszych piłkarzy, jacy grali w ostatnich latach w Bielsku-Białej.
Opcji jest kilka. Podbeskidzie z części pieniędzy uzyskanych za Chrapka mogłoby sobie pozwolić na sprowadzenie całkiem klasowego - jak na polskie realia - napastnika. - Każdy transfer wymaga czasu, a tego nie ma za wiele. Takich spraw nie można załatwiać na kolanie. Pamiętajmy też, że już w tym momencie mamy mocno przebudowany zespół. Nie wiem, czy sięgnięcie po jeszcze jednego nowego gracza byłoby dobrym rozwiązaniem - zastanawia się opiekun "Górali". A - kto wie - może się okazać i tak, że godnego następcę Chrapka już znalazł.
Mowa o Piotrze Rockim, który co prawda nigdy wyborowym snajperem nie był, ale też niejednokrotnie pokazywał już, że wie, jak zachować się w polu karnym rywali. - Piotrek zdaje sobie sprawę, że wymagamy od niego więcej niż od innych. Trzy razy więcej - śmieje się trener bielszczan. - Potrzebujemy go zarówno na boisku, jak i poza nim. Jest autorytetem dla naszej młodzieży - uważa Brosz. Czy stanie się takim również dla... obrońców przeciwników?
Polecane
I liga