Bramkarz Rekordu: Douglas na pewno mi się nie przyśni
11.03.2013
Gwieździe lidera ekstraklasy wychodziło praktycznie wszystko. Strzał z woleja w okienko z ostrego kąta? Jasne. Uderzenie po rykoszecie? Proszę bardzo. Spokojne wykorzystanie sytuacji sam na sam? Już się robi. Waszka nie mógł go zatrzymać. - Na pewno mi się Douglas nie przyśni. Spokojnie. Są jeszcze play-offy, może będzie okazja się odegrać - twierdzi golkiper bielszczan.
Inna sprawa, że sam zawodnik nie był zbytnio zadowolony ze swojej postawy w pierwszej połowie. - Przydarzyło się kilka niefortunnych interwencji. Straciliśmy głupie bramki. Przegrywaliśmy do przerwy 0-3. Później i z mojej strony i całej drużyny, było lepiej, mieliśmy sytuacje, ale nie chciało wpaść więcej niż raz - rozkłada ręce. - Rywal na pewno był jednak do ogrania - dodaje.
W zespole z Cygańskiego Lasu cały czas powtarza się jednak stały grzech, objawiający się w meczach z rywalami z czołówki - masowe tracenie bramek w pierwszych połowach spotkań. Kolejny raz zdarzyło się, że Rekord po 20 minutach przegrywał kilkoma golami. Dość powiedzieć, że w całym sezonie, w spotkaniach z rywalami będącymi w tabeli wyżej od Rekordu, gracze Andrei Bucciola stracili 19 bramek w pierwszych połowach, a tylko dziewięć w drugich. - Nie wiemy z czego to wynika. Jakbyśmy wiedzieli, to byśmy to naprawili. Może chodzi o słabą koncentrację? - zastanawia się Waszka. - Rzeczywiście szło nam dość ciężko. A oni grali dobrze z kontry, świetnie pressingiem i bardzo skutecznie. Za to za drugą połowę szacunek dla nas - dodaje. Tyle, że nic ta druga połowa w meczu nie zmieniła i zakończyła się wynikiem 1-1.
Bielszczanom do rozegrania pozostały jeszcze dwie kolejki. W najbliższej zmierzą się na wyjeździe z Gattą Zduńska Wola. Aby ją wyprzedzić, potrzebują wygrać dwa ostatnie mecze i liczyć, że zespół z województwa łódzkiego nie ogra w ostatniej kolejce Red Devils Chojnice. Niemniej, coraz trudniej liczyć, że zawodnicy z Cygańskiego Lasu awansują do najlepszej czwórki. Do zajmującego czwarte miejsce Cleareksu tracą cztery punkty.
Inna sprawa, że sam zawodnik nie był zbytnio zadowolony ze swojej postawy w pierwszej połowie. - Przydarzyło się kilka niefortunnych interwencji. Straciliśmy głupie bramki. Przegrywaliśmy do przerwy 0-3. Później i z mojej strony i całej drużyny, było lepiej, mieliśmy sytuacje, ale nie chciało wpaść więcej niż raz - rozkłada ręce. - Rywal na pewno był jednak do ogrania - dodaje.
W zespole z Cygańskiego Lasu cały czas powtarza się jednak stały grzech, objawiający się w meczach z rywalami z czołówki - masowe tracenie bramek w pierwszych połowach spotkań. Kolejny raz zdarzyło się, że Rekord po 20 minutach przegrywał kilkoma golami. Dość powiedzieć, że w całym sezonie, w spotkaniach z rywalami będącymi w tabeli wyżej od Rekordu, gracze Andrei Bucciola stracili 19 bramek w pierwszych połowach, a tylko dziewięć w drugich. - Nie wiemy z czego to wynika. Jakbyśmy wiedzieli, to byśmy to naprawili. Może chodzi o słabą koncentrację? - zastanawia się Waszka. - Rzeczywiście szło nam dość ciężko. A oni grali dobrze z kontry, świetnie pressingiem i bardzo skutecznie. Za to za drugą połowę szacunek dla nas - dodaje. Tyle, że nic ta druga połowa w meczu nie zmieniła i zakończyła się wynikiem 1-1.
Bielszczanom do rozegrania pozostały jeszcze dwie kolejki. W najbliższej zmierzą się na wyjeździe z Gattą Zduńska Wola. Aby ją wyprzedzić, potrzebują wygrać dwa ostatnie mecze i liczyć, że zespół z województwa łódzkiego nie ogra w ostatniej kolejce Red Devils Chojnice. Niemniej, coraz trudniej liczyć, że zawodnicy z Cygańskiego Lasu awansują do najlepszej czwórki. Do zajmującego czwarte miejsce Cleareksu tracą cztery punkty.
Polecane
Futsal Ekstraklasa