Bramkarz "Górali"... na diecie

05.09.2009
Gdyby nie nadwaga Pawła Linki, szykowanego na następcę sprzedanego Łukasza Merdy, Joachim Mikler najpewniej nie dostałby szansy debiutu na zapleczu ekstraklasy.
Przed pierwszym gwizdkiem środowego pojedynku z Górnikiem Łęczna największe szanse na występ między słupkami dawano Pawłowi Lince. Ale były golkiper Lecha Poznań, który na Rychlińskiego trafił zresztą dopiero niedawno, zmaga się z poważnym problemem, któremu na imię... nadwaga. - Ma przepisaną specjalną dietę, co nie zmienia faktu, że trochę do zrzucenia mu jeszcze zostało - przyznaje prezes Jerzy Wolas. I tak, w bramce stanął Joachim Mikler.

- To był dla niego udany debiut. Musiał sobie radzić z wieloma trudnymi piłkami, ale robił to bardzo pewnie. Dużo dało mu wsparcie, jakim podczas spotkania obdarzyli go nasi kibice - zauważa trener Marcin Brosz. Sam zainteresowany ze swojej postawy do końca zadowolony jednak nie jest. - Nie mam wątpliwości, że przy pierwszym golu dla rywali mogłem zachować się zdecydowanie lepiej - zaznacza. A już dzisiaj - w Stalowej Woli - czeka go kolejny test.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również