Bramkarz AZS UŚ Katowice: W sporcie nie ma miejsca na wodę sodową

31.03.2013
Mimo bardzo młodego wieku, Maciej Kamiński jest ważnym ogniwem futsalowego zespołu z Katowic. Młody zawodnik ma nieprzeciętny talent, który rozwija się także dzięki pokorze.
Kamiński przez osiem lat trenował na boiskach trawiastych, ale z uwagi na to, że nie jest zbyt wysoki, postawił na futsal. - Sentyment do dużego boiska zostanie na zawsze, niezależnie od tego co osiągnę w futsalu. Nie ma najmniejszych szans żebym całkowicie zapomniał o piłce na dużym boisku.. Oczywiście sentymenty sentymentami, ale wybrałem halę i teraz na tym chcę się skupić. Najbardziej podoba mi się w futsalu to, że bramkarz jest pierwszoplanową postacią. Niezależnie od tego czy grasz z liderem czy z drużyną z ostatniego miejsca, masz mnóstwo roboty i możesz zostać bohaterem. Na dużym boisku często nudziłem się przez 90 minut, bo obrońcy nie dawali mi się wykazać. Na szczęście w futsalu jest to niemożliwe. Co jest lepszego w dużej piłce? Na pewno trenując na dużym boisku byłem zdecydowanie mniej poobijany…- mówi niespełna 18-letni zawodnik.

Bramkarz dyryguje obroną, często pokrzykuje. Kamiński musi czasem nakrzyczeć na znacznie starszych kolegów. Jak się z tym czuje? - Na początku ciężko było mi się przełamać. To zupełnie coś innego ustawiać rówieśników, a zwracać uwagę zdecydowanie bardziej doświadczonym zawodnikom. Dyrygowanie obroną to bardzo ważny element gry bramkarza, tym bardziej na hali, gdzie akcja jest strasznie szybka. Krzycząc, staram się pomóc ale i ja i chłopcy musieliśmy się do tego przyzwyczaić. Szkoda tylko, ze czasem mnie nie słuchają.. - śmieje się golkiper.

Młokos jest pierwszym bramkarzem AZS UŚ Katowice, rezerwowym bramkarzem kadry do lat 21. Ma też w dorobku brąz Młodzieżowych Mistrzostw Polski.- W ostatnim czasie moja "kariera” nabrała rozpędu. Wydarzyło się naprawdę wiele rzeczy, ale na szczęście są to same pozytywy. Wcześniej do wszystkiego dochodziłem bardzo długą pracą. Teraz oprócz wysiłku na treningach dopisuje mi masa szczęścia. Pozostaje tylko cieszyć się chwilą i tym, że wszystko tak dobrze się układa. Mam nadzieję, że ten sportowy dobry duch mnie nie opuści - dodaje.

Rodzina jest z Macieja bardzo dumna. Znajomi czasem mówią na niego "gwiazda". - Ale to tylko koleżeński dowcip, bo w sporcie nie ma miejsca na wodę sodową - podkreśla piłkarz.

 

źródło: azs.us.edu.pl/futsal

Przeczytaj również