Bożydar Iwanow: Tylko jedna otwarta trybuna w Bielsku-Białej to brak kompetencji
31.08.2014
Na wstępie felietonu na łamach portalu SportoweBeskidy.pl Bożydar Iwanow nawiązuje do aspektu sportowego niedzielnej konfrontacji. – Mecz z Legią Warszawa urasta w Bielsku-Białej do jesiennego wydarzenia. „Górale” usadowili się w górnej części tabeli, mają apetyt na pozostanie w tych rejonach na dłużej, a i stołeczna drużyna, mimo awansu do fazy grupowej Ligi Europy, nie przyjeżdża pod Klimczok w roli zdecydowanego faworyta. Przecież nie zagra pewnie w najmocniejszym składzie, a na obiekcie przy Rychlińskiego już przegrywała – tłumaczy dziennikarz Polsatu.
Bożydar Iwanow obszernie komentuje temat pojemności obiektu przy Rychlińskiego. – Czekając na mecz z Legią bardziej jednak irytuje mnie inna sprawa. Że zarówno to spotkanie, jak i wszystkie pozostałe do końca tego sezonu, zobaczy tylko widownia umieszczona pod szyldem „Trybuna Północna”. Siedziska od strony Żywieckiej co prawda są już montowane ale kibic, by na nich usiąść będzie musiał jeszcze długo poczekać. To jakaś abstrakcja, że ktoś zgodził się na taki plan. Kto podpisywał stosowne dokumenty? Dlaczego klub przez półtora roku nie może normalnie zarabiać na karnetach i biletach? Jeszcze w sytuacji, gdy pozycja zespołu w tabeli jest tak wysoka. Ilu sympatyków można by w ten sposób, być może na lata, pozyskać? – zastanawia się felietonista.
– Jeśli faktycznie nie dało się przebudowy stadionu zacząć od dłuższej i bardziej pojemnej trybuny, to można było przecież zrobić tak, jak postąpiły już w Polsce przy swoich projektach Górnik Zabrze i Legia Warszawa. Oba kluby zostawiły swe stare trybuny główne, by mogły normalnie funkcjonować, a rozebrały resztę, by tworzyć je od nowa. W Warszawie przez wiele miesięcy funkcjonowała tylko zabytkowa część obiektu przy Łazienkowskiej, w Zabrzu ciągle korzysta się ze „skansenu”, mimo, że reszta już „prawie” gotowa. Proste jak konstrukcja cepa. Wyobraźmy sobie, co stałoby się, gdyby taki sam plan mieli odpowiedzialni za budowę w mieście Bielsko-Biała. Zamiast trzech tysięcy na Legii i pozostałych meczach mecze Podbeskidzia mogłaby oglądać ponad dwa razy większa publika. Na trybunie starej, od Rychlińskiego, i nowej, jedynej w tej chwili dostępnej dla kibica. A tak tracą i będą tracić wszyscy. Jak to u nas, w Polsce. Rzadko kiedy szukamy logicznych rozwiązań. Proste sprawy bywają najtrudniejsze. To brak kompetencji. A pieniądze w błoto się wyrzuca – stanowczo komentuje Bożydar Iwanow.
Cały FELIETON BOŻYDARA IWANOWA.
Bożydar Iwanow obszernie komentuje temat pojemności obiektu przy Rychlińskiego. – Czekając na mecz z Legią bardziej jednak irytuje mnie inna sprawa. Że zarówno to spotkanie, jak i wszystkie pozostałe do końca tego sezonu, zobaczy tylko widownia umieszczona pod szyldem „Trybuna Północna”. Siedziska od strony Żywieckiej co prawda są już montowane ale kibic, by na nich usiąść będzie musiał jeszcze długo poczekać. To jakaś abstrakcja, że ktoś zgodził się na taki plan. Kto podpisywał stosowne dokumenty? Dlaczego klub przez półtora roku nie może normalnie zarabiać na karnetach i biletach? Jeszcze w sytuacji, gdy pozycja zespołu w tabeli jest tak wysoka. Ilu sympatyków można by w ten sposób, być może na lata, pozyskać? – zastanawia się felietonista.
– Jeśli faktycznie nie dało się przebudowy stadionu zacząć od dłuższej i bardziej pojemnej trybuny, to można było przecież zrobić tak, jak postąpiły już w Polsce przy swoich projektach Górnik Zabrze i Legia Warszawa. Oba kluby zostawiły swe stare trybuny główne, by mogły normalnie funkcjonować, a rozebrały resztę, by tworzyć je od nowa. W Warszawie przez wiele miesięcy funkcjonowała tylko zabytkowa część obiektu przy Łazienkowskiej, w Zabrzu ciągle korzysta się ze „skansenu”, mimo, że reszta już „prawie” gotowa. Proste jak konstrukcja cepa. Wyobraźmy sobie, co stałoby się, gdyby taki sam plan mieli odpowiedzialni za budowę w mieście Bielsko-Biała. Zamiast trzech tysięcy na Legii i pozostałych meczach mecze Podbeskidzia mogłaby oglądać ponad dwa razy większa publika. Na trybunie starej, od Rychlińskiego, i nowej, jedynej w tej chwili dostępnej dla kibica. A tak tracą i będą tracić wszyscy. Jak to u nas, w Polsce. Rzadko kiedy szukamy logicznych rozwiązań. Proste sprawy bywają najtrudniejsze. To brak kompetencji. A pieniądze w błoto się wyrzuca – stanowczo komentuje Bożydar Iwanow.
Cały FELIETON BOŻYDARA IWANOWA.
Polecane
Ekstraklasa