Bożydar Iwanow: Panuje jakaś dziwna zmowa milczenia

01.08.2014
Powyższy tytuł nawiązuje do braku informacji ze strony miasta o wydarzeniach w Podbeskidziu. – Jak zwykle w Polsce, tak i w Bielsku-Białej, nikt nie był przygotowany na plan „B” – pisze w felietonie dla portalu SportoweBeskidy.pl, Bożydar Iwanow.
Łukasz Laskowski/Press Focus
W dzisiejszym komentarzu do aktualnej sytuacji w Podbeskidziu swoje stanowisko przedstawił znany dziennikarz sportowy Bożydar Iwanow. Nie zrobiło tego natomiast miasto... – Z prezydentem Jackiem Krywultem musiało pójść „na noże”, bo prezesa spotkałem na meczu Ruch Chorzów – Esbjerg w Gliwicach. I tak wkurzonego nie widziałem go nawet po moich krytycznych felietonach. Na temat dymisji nie chciał rozmawiać. I jak najbardziej go rozumiem, obowiązuje go jeszcze umowa i chce być w porządku wobec swojego pracodawcy. Ale z drugiej strony, to od miasta, powinien pójść jakiś komunikat. Zamiast tego panuje jakaś dziwna zmowa milczenia. A ta zawsze będzie powodować domysły, spekulacje i przypuszczenia. Nie lepiej wystosować jakiś konkretny komunikat? Szczerość zawsze jest w cenie. Jej unikanie albo kłamstwo zawsze jest godne potępienia. Ludzie muszą wiedzieć jaka jest prawda – czytamy na łamach portalu SportoweBeskidy.pl.

– Jak zwykle w Polsce, tak i w Bielsku-Białej, nikt nie był przygotowany na plan „B”. Wojciech Borecki – mimo, że w wielu kwestiach kompletnie się z nim nie zgadzam – ma na swoim koncie najpierw „cudowne utrzymanie”, a potem najwyższą lokatę w krótkiej ekstraklasowej historii Podbeskidzia. Został trener Leszek Ojrzyński, „Murapol” będzie sponsorem przez kolejne trzy lata, kadra – choć moim zdaniem nadmiernie rozbudowana – była gotowa, wprowadzony został system premiowania, czego domagałem się w poprzednim sezonie... Wydawało się, że w klubie wszystko jest poukładane. Że panuje sielanka. Pomijając kwestię klimatyzatora. Nagle taka niespodzianka – pisze Iwanow.

Krytycznie felietonista odnosi się również do tematu konieczności świadczenia pracy przez pana Boreckiego w okresie najbliższych trzech miesięcy. – Każdy ma prawo do rezygnacji. Borecki też miał. Ale, jak się dymisję przyjmuje, to nie można od drugiej strony wymagać świadczenia usług. Nie można „zjeść ciastka” i „mieć ciastka”. Po co prezydent rezygnację parafował?  – dodaje Bożydar Iwanow, który krótko odnosi się również do potencjalnego następcy w kontekście medialnych spekulacji. – Wiadomo, że nikt nie miał planu, kto za pana Wojtka. Jedynym pomysłem była osoba naczelnika Wydziału Sportu, Ryszarda Radwana. Fajny, sympatyczny chłop, ma w sercu cały beskidzki sport, chce mu pomagać, ale to nie wystarczy. Odbieram tę kandydaturę, jak jakiś żart. Inaczej nie mogę tego nazwać.


FELIETON BOŻYDARA IWANOWA NA SPORTOWEBESKIDY.PL
.

źródło: SportoweBeskidy.pl/własne

Przeczytaj również