Bożydar Iwanow: Byli mocno wkurzeni

28.07.2014
– Po dwóch kolejkach Podbeskidzie spokojnie mogło mieć na koncie dwa, a nawet cztery punkty. W Gdańsku znów szwankowała skuteczność, bo dobrych sytuacji było co niemiara – komentuje w odniesieniu do kolejnego meczu „Górali”, Bożydar Iwanow.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Na wstępie felietonu na łamach portalu SportoweBeskidy.pl Bożydar Iwanow zaznacza, że trener Leszek Ojrzyński miał po spotkaniu w Gdańsku mnóstwo pretensji do sędziego Pawła Gila. – Choć to arbiter międzynarodowy, nie przypominam sobie jego meczu, który widziałem na żywo, aby nie popełnił jakiejś gafy. Mylił się jednak w obie strony. Przecież gol Ariela Borysiuka powinien być uznany. Przyznali  to nawet współpracownicy lubelskiego arbitra po spotkaniu w… prywatnej rozmowie. Przy 2-0 byłoby już po meczu – czytamy w komentarzu.

Wyrównanie Podbeskidziu zapewnić mógł debiutujący w ekipie Adam Pazio, do niedawna piłkarz Lechii. – Dyrektor sportowy Lechii Andrzej Juskowiak ironizował przed meczem, że najbardziej obawia się właśnie byłego zawodnika gdańszczan, przygarniętego przez „Górali”. Wiedział co mówi. Przecież tydzień temu dwa gole jego drużynie strzelił „odstrzelony” przez Lechię, Patryk Tuszyński. „Jusko” o mały włos nie „wykrakał” – zaznacza dziennikarz stacji Polsat. – Pazio był po spotkaniu jedynym zawodnikiem gości, który chodził szeroko uśmiechnięty. Reszta chłopaków była mocno wkurzona. To właściwa reakcja i naprawdę cieszę się, że ją widzę. Czasem patrząc na wychodzących z szatni piłkarzy innych zespołów po przegranym meczu smutku nie widzę. Raczej „luzik” przybijanie „piątek” ze znajomymi, żartowanie. Jakby nic się nie stało. Piłkarze Podbeskidzia pokazali właściwy odruch. Brawo – czytamy.

Bożydar Iwanow podkreśla również atuty i wysoką formę Damiana Chmiela na wstępie sezonu. Odnosi się ponadto do kwestii napastników – Roberta Demjana i bliskiego gry w Bielsku-Białej, Macieja Korzyma. – Może Korzym zostanie na chwilę jedynym napastnikiem? Kto miał wątpliwości na temat mojej opinii o  przygotowaniu Roberta Demjana do tego sezonu, po występie w Gdańsku chyba nie ma złudzeń. Słowakowi znów zrobiono krzywdę. Trzeba ten problem jakoś rozwiązać, bo na razie cierpi przez to zarówno Robert, jak i drużyna – dodaje Iwanow w serwisie SportoweBeskidy.pl.


CZYTAJ CAŁY FELIETON BOŻYDARA IWANOWA.

źródło: SportoweBeskidy.pl/własne

Przeczytaj również