Bolączka polskich trenerów. Kogo ustawić na lewej obronie?

24.12.2012
Kontynuujemy nasz wspólny wybór jedenastki roku 2012 w województwie śląskim. Dziś czas na największy dylemat (prawie) każdego polskiego trenera - kogo postawić na lewej obronie?

Seweryn Gancarczyk (Górnik Zabrze)

To spore zaskoczenie. Wydawało się, że Górnik Zabrze ściągał latem emeryta, który i tak będzie siedział na ławce rezerwowych. Przeciągająca się rekonwalescencja Mariusza Magiery sprawiła, że były reprezentant Polski mógł grać regularnie w wyjściowym składzie. I niespodziewanie doszedł do bardzo wysokiej formy. Do tego stopnia, że po powrocie Magiery nie stracił miejsca w składzie, lecz grał razem z nim. A są tacy, którzy twierdzą, że powinien dostać jeszcze jedną szansę w reprezentacji.

Krzysztof Król (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Można się śmiać z jego wypowiedzi i otoczki okołosportowej, ale 2012 rok, on indywidualnie, może zaliczyć do udanych. Wiosną grał przeciętnie, za to już jesienią był jednym z nielicznych piłkarzy Podbeskidzia Bielsko-Biała, który prezentował ekstraklasowy poziom. Nic dziwnego, że chce się wyrwać z Bielska-Białej. Niewykluczone, że wyjedzie do II ligi włoskiej. Jeśli tak się nie stanie i tak powinien znaleźć zatrudnienie w ekstraklasie.

Mariusz Magiera (Górnik Zabrze)

Kiedy pisaliśmy we wstępie, że prawie każdy trener w Polsce ma problem z zestawieniem lewej obrony, mieliśmy na myśli fakt, że Adam Nawałka takiego problemu nie ma. Co najwyżej... problem bogactwa. Mariusz Magiera długo w 2012 roku leczył kontuzję, ale i tak nie sposób go nie uhonorować. To prawdziwy król asyst. Solidny w obronie i świetnie dorzucający piłkę lewą nogą. Dość powiedzieć, że jesienią zagrał dwa mecze i zaliczył dwie asysty. To piłkarz zdecydowanie zasługujący na sprawdzenie w reprezentacji, zwłaszcza przy całej mizerii na tej pozycji w całej Polsce.

Marek Szyndrowski (Ruch Chorzów)

O wychowanku Ruchu Chorzów można powiedzieć to, na co jego koledzy z obrony nie zasługują. To solidny zawodnik. Po prostu. Może prochu nie wymyśla, ale potrafi robić swoje. Gdy trzeba, potrafi zagrać także w środku obrony. Gdyby każdy obrońca Ruchu grał tak, jak Szyndrowski, czyli nie wnosił za wiele, ale przynajmniej nie popełniał błędów, "Niebiescy" mieliby na koncie dwa razy mniej straconych goli.

Przypominamy, że głosować można do jutra włącznie, na dwa sposoby. Albo w ankiecie w prawej części strony albo na naszym profilu na Facebooku.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również