Bohater Rekordu: Byłem załamany, ale czułem, że strzelę
04.04.2011
Sport pisze niesamowite scenariusze. Paweł Machura w arcyważnym spotkaniu z Borutą Zgierz zmarnował dwa przedłużone rzuty karne. Ta druga próba miała miejsce już przy stanie 2-2, na dwie (!) minuty przed końcem. Gdyby bielszczanie nie wygrali tego meczu i stracili szanse na medal mistrzostw Polski, największa odpowiedzialność spadłaby właśnie na niego. I on o tym wiedział. - Gdy nie strzeliłem tego drugiego karnego, byłem załamany, ale czułem w sobie, że sprawdzi się przysłowie "do trzech razy sztuka" i strzelę tego gola - wspominał.
Dokładnie na minutę i 22 sekundy przed końcem z bliska wepchnął piłkę do siatki po strzale Piotra Szymury, odpłacając wszystkie poprzednie winy. - Kompletnie nam nie wychodzą w tym sezonie rzuty karne. Na treningach to wygląda całkiem nieźle, ale później w meczu jest fatalnie. Tak jak w meczu z Borutą - mamy pecha. Raz bramkarz wyszedł dalej niż mógł, ale sędzia nie zareagował, za drugim razem Dariusz Słowiński zostawił nogę i ja akurat w nią musiałem trafić - nie mógł się nadziwić Machura.
Dokładnie na minutę i 22 sekundy przed końcem z bliska wepchnął piłkę do siatki po strzale Piotra Szymury, odpłacając wszystkie poprzednie winy. - Kompletnie nam nie wychodzą w tym sezonie rzuty karne. Na treningach to wygląda całkiem nieźle, ale później w meczu jest fatalnie. Tak jak w meczu z Borutą - mamy pecha. Raz bramkarz wyszedł dalej niż mógł, ale sędzia nie zareagował, za drugim razem Dariusz Słowiński zostawił nogę i ja akurat w nią musiałem trafić - nie mógł się nadziwić Machura.
Polecane
Futsal Ekstraklasa