Bohater największego transferu w polskim futsalu: Łezka się zakręciła
24.08.2012
Wraz z trzecią drużyną poprzedniego sezonu na Ukrainie przyjechał w tym tygodniu do Bielska-Białej by zagrać w Beskidy Futsal Cup. W poprzednich edycjach tego turnieju występował w barwach Rekordu, a wczoraj po raz pierwszy w karierze zagrał... przeciwko niemu. Pokazał się godnie, bo swoim byłym kolegom z Cygańskiego Lasu wbił dwie bramki, a jego zespół wygrał 3-0.
- Jestem bardzo zadowolony po tym meczu, bo oddałem sporo serca dla Rekordu. Aż mi się łezka w oku zakręciła po tej pierwszej bramce. Cieszę się, gdyż potem dołożyłem drugiego gola, a to wymarzony debiut w nowej drużynie. Rekord zawsze będzie mi bliski. Uragan to tylko epizod, a zobaczymy, co będzie dalej... - przyznaje Budniak.
Jak się okazało, warto dobrze prezentować się nawet w towarzyskim turnieju Beskidy Futsal Cup. - To właśnie w poprzedniej edycji tego pucharu "wpadłem w oko" ludziom z Iwano-Frankowska. W ich opinii zaprezentowałem się bardzo dobrze i teraz, kiedy skończył mi się kontrakt, zaproponowali mi grę u nich. To dobra drużyna. Pokazaliśmy to w starciu z Rekordem i mam nadzieję, że będziemy udowadniać do końca turnieju - dodaje.
Jak wyglądają jego pierwsze wrażenia z nowego klubu i kraju? - Jak wygląda życie nawet nie miałem okazji się przekonać. Pojechałem tam, podpisałem kontrakt i od razu wyjechałem na obóz. Wróciłem i przyjechaliśmy do Bielska. Zdążyłem tylko oglądnąć mieszkanie, raz się w nim przespać... Ale warunki są bardzo dobre, klub jest naprawdę profesjonalny. Nic tylko grać - twierdzi.
W Polsce Budniak występował w czołowej drużynie, jaką jest Rekord, ale gra w Uraganie to dla niego i tak spory awans. - Ukraiński futsal jest na wyższym poziomie. To ósmy zespół w światowym rankingu, więc nie ma co ukrywać, że to krok do przodu. Chciałbym, żeby w tej mocnej lidze mi się udało, bo to by pokazało, że Polacy też potrafią. Do poważnych zagranicznych lig nasi zawodnicy niemal nie trafiają. A chciałbym, żeby jak najwięcej moich kolegów grało w lepszych klubach, w profesjonalnych warunkach - kończy Paweł Budniak.
- Jestem bardzo zadowolony po tym meczu, bo oddałem sporo serca dla Rekordu. Aż mi się łezka w oku zakręciła po tej pierwszej bramce. Cieszę się, gdyż potem dołożyłem drugiego gola, a to wymarzony debiut w nowej drużynie. Rekord zawsze będzie mi bliski. Uragan to tylko epizod, a zobaczymy, co będzie dalej... - przyznaje Budniak.
Jak się okazało, warto dobrze prezentować się nawet w towarzyskim turnieju Beskidy Futsal Cup. - To właśnie w poprzedniej edycji tego pucharu "wpadłem w oko" ludziom z Iwano-Frankowska. W ich opinii zaprezentowałem się bardzo dobrze i teraz, kiedy skończył mi się kontrakt, zaproponowali mi grę u nich. To dobra drużyna. Pokazaliśmy to w starciu z Rekordem i mam nadzieję, że będziemy udowadniać do końca turnieju - dodaje.
Jak wyglądają jego pierwsze wrażenia z nowego klubu i kraju? - Jak wygląda życie nawet nie miałem okazji się przekonać. Pojechałem tam, podpisałem kontrakt i od razu wyjechałem na obóz. Wróciłem i przyjechaliśmy do Bielska. Zdążyłem tylko oglądnąć mieszkanie, raz się w nim przespać... Ale warunki są bardzo dobre, klub jest naprawdę profesjonalny. Nic tylko grać - twierdzi.
W Polsce Budniak występował w czołowej drużynie, jaką jest Rekord, ale gra w Uraganie to dla niego i tak spory awans. - Ukraiński futsal jest na wyższym poziomie. To ósmy zespół w światowym rankingu, więc nie ma co ukrywać, że to krok do przodu. Chciałbym, żeby w tej mocnej lidze mi się udało, bo to by pokazało, że Polacy też potrafią. Do poważnych zagranicznych lig nasi zawodnicy niemal nie trafiają. A chciałbym, żeby jak najwięcej moich kolegów grało w lepszych klubach, w profesjonalnych warunkach - kończy Paweł Budniak.
Polecane
Futsal Ekstraklasa