Bogdan Wilk: Pracowałem cztery i pół roku. Podziękowano mi w trzy minuty
19.09.2011
- Jestem zszokowany tym, co się stało - przyznaje Wilk. - Nie spodziewałem się tego kompletnie. Zostałem zwolniony dlatego, że były słabe wyniki - tłumaczy. Ale przecież był pan "tylko" drugim trenerem, więc odpowiedzialność za wyniki w dużej mierze ponoszą też inni... - dopytujemy. - To prawda, ale widać niektórym się wydaje, że byłem kimś więcej... - odpowiada były II trener "Górali".
- Ja robiłem zawsze wszystko najlepiej, jak potrafiłem. Przez cztery i pół roku pracowałem w Podbeskidziu. Zaczynałem jeszcze za trenera Krzysztofa Tochela, później pomagałem Marcinowi Broszowi i Robertowi Kasperczykowi. Wydaje mi się, że czas, w którym byłem w klubie, był dla niego najlepszy w historii. Z trenerem Broszem pasmo sukcesów, nie licząc jednego sezonu. Z obecnym szkoleniowcem najpierw utrzymanie w lidze, później awans do ekstraklasy. I teraz po siedmiu kolejkach muszę odejść. Jestem podłamany... - przyznaje Wilk.
Pod koniec pierwszej kadencji prezesa Jerzego Wolasa, w październiku 2009 roku, Wilk został przesunięty do trenowania drugiej drużyny. - Czy prezes mnie nie lubi? Nie wiem, to pytanie do niego. Ja wiem tylko tyle - pracowałem tu cztery i pół roku, a podziękowano mi w trzy minuty... - kończy Bogdan Wilk.
- Ja robiłem zawsze wszystko najlepiej, jak potrafiłem. Przez cztery i pół roku pracowałem w Podbeskidziu. Zaczynałem jeszcze za trenera Krzysztofa Tochela, później pomagałem Marcinowi Broszowi i Robertowi Kasperczykowi. Wydaje mi się, że czas, w którym byłem w klubie, był dla niego najlepszy w historii. Z trenerem Broszem pasmo sukcesów, nie licząc jednego sezonu. Z obecnym szkoleniowcem najpierw utrzymanie w lidze, później awans do ekstraklasy. I teraz po siedmiu kolejkach muszę odejść. Jestem podłamany... - przyznaje Wilk.
Pod koniec pierwszej kadencji prezesa Jerzego Wolasa, w październiku 2009 roku, Wilk został przesunięty do trenowania drugiej drużyny. - Czy prezes mnie nie lubi? Nie wiem, to pytanie do niego. Ja wiem tylko tyle - pracowałem tu cztery i pół roku, a podziękowano mi w trzy minuty... - kończy Bogdan Wilk.
Polecane
Ekstraklasa