Blok defensywny "Górali" w strzępach. Co wymyśli trener Podbeskidzia?

21.03.2010
Po meczu z Górnikiem Zabrze w defensywie Podbeskidzia panuje prawdziwy szpital. W najgorszym wypadku, w najbliższym spotkaniu nie będzie mogło zagrać aż pięciu podstawowych obrońców!
W starciu z zabrzanami przedwcześnie zszedł z boiska lewy obrońca Michał Osiński. - Nie wiem kto zagra na tej pozycji za tydzień. Mam informację od naszego klubowego lekarza, że kontuzja Michała wygląda niebezpiecznie i rokowania nie są najlepsze - martwi się Robert Kasperczyk. Przez całą drugą połowę problemy z kolanem zgłaszał też prawy defensor, Łukasz Ganowicz. - Po zakończeniu spotkania Łukasz miał diagnozowane kolano. W jego przypadku wygląda to trochę lepiej, ale i tak boję się jak zestawimy obronę na mecz z Łęczną. Mam nadzieję, że po kilku dniach to wszystko się jakoś unormuje - wierzy trener Podbeskidzia.

Warto dodać, że stoper bielszczan Bartłomiej Konieczny dostał czwartą żółtą kartkę i nie będzie mógł zagrać w arcyważnym meczu z Górnikiem Łęczna. Kto może ich zastąpić? Na pewno nie będzie to Sławomir Cienciała, który wciąż porusza się o kulach. Ciężko też liczyć na Jacka Broniewicza, który jeszcze nie zadebiutował w barwach Podbeskidzia. - "Bronek" jest niezwykle ambitnym zawodnikiem. On bardzo chce już wrócić do treningów. Miał dotychczas dwa podejścia, próbował truchtać, ale za każdym razem schodził, bo wciąż odczuwa punktowe bóle w kolanie. Trzecia próba nastąpi w poniedziałek w Dankowicach, ale przyznam szczerze, że nie widzę tego - martwi się Kasperczyk. 

Na szczęście wczoraj na boisko po kontuzji wrócił Juraj Danczik. - Cieszę się, że wszedł i zagrał całkiem poprawnie. Juraj bardzo nam się przyda za tydzień - podkreśla szkoleniowiec "Górali". Być może przy sporych problemach kadrowych Kasperczyk sięgnie po nastoletnich wychowanków, którzy jeszcze nie grali w I lidze - Mariusza Mikodę lub Damiana Byrtka, bądź przesunie na bok defensywy Łukasza Kanika. - Mimo, że się sypiemy w tej jednej formacji, to zapewniam, że płakać nie będziemy. Będziemy musieli się nakombinować, żeby zestawić linię obrony, ale coś wymyślimy. Dobrze, że pozostali są zdrowi, lecz trzeba uważać, bo zagrożonych wykluczeniem za kartki jest kolejnych czterech zawodników... - kończy trener Podbeskidzia.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również