Błażej Telichowski: Nigdy nie byłem w tak ciężkiej sytuacji

22.02.2013
- Po nieudanej rundzie jesiennej, była niepewność czy kibice się od nas nie odwrócą. Przyszli na prezentację tłumnie, więc to dla nas dodatkowy bodziec przed meczem z Jagiellonią - mówi Błażej Telichowski.
Jak nastroje w drużynie przed startem zapowiadającej się arcytrudno rundy wiosennej?

Błażej Telichowski, obrońca Podbeskidzia: - Nie wypada mi powiedzieć inaczej, jak tylko: bojowe. Na pewno bardzo skoncentrowani podchodzimy do tego pierwszego meczu. Na spotkanie z Jagiellonią póki co najbardziej się nastawiamy. Po każdym kolejnym będziemy myśleć o następnym przeciwniku. Nie myślimy na razie o całej rundzie.

A jak przebiega pana aklimatyzacja w drużynie, w mieście?

- Nie ma problemu. W ostatnim czasie dość regularnie zmieniałem kluby, więc jestem doświadczony w aklimatyzowaniu się. Jeżeli chodzi o drużynę, to na pewno jest wszystko OK. Znałem kilku tych bardziej doświadczonych zawodników, więc nie było żadnych kłopotów z wejściem do szatni.

W polskiej ekstraklasie z niejednego pieca pan chleb jadł, ale w tak trudnej sytuacji, jak z Podbeskidziem, raczej pan jeszcze nie był?

- No tak, nie byłem w takiej sytuacji, nie ma co ukrywać. Mam nadzieję, że Podbeskidzie pomoże mi, a ja pomogę Podbeskidziu.

W poprzednich klubach różnie bywało z pana miejscem w składzie. Teraz czuje pan, że wyjdzie w pierwszej jedenastce na Jagiellonię?

- Muszę z tego wyjść dyplomatycznie... Każdy chce grać, ja również. Przychodziłem tutaj z nadzieją na grę, mimo trwającego kontraktu w Zabrzu. Była to po części moja wola, bym tu dzisiaj był, więc mam nadzieję, że wyjdę na mecz z Jagiellonią.


Z Zabrza do Bielska-Białej nie jest tak daleko. Czy to też odgrywało rolę w podjęciu decyzji o transferze?

- Bardziej myślałem o tym, by grać, tym bardziej, że na stałe mieszkam w Poznaniu, więc i do Zabrza i do Bielska-Białej jest daleko. Ale rodzinę już tutaj sprowadziłem, żona i dzieci są już na miejscu. Dlatego mam nadzieję, że trochę tu spędzę, bo żona już nie chce słyszeć o przeprowadzkach.

Co pan sądzi o drużynie Jagiellonii? To bardzo trudny przeciwnik na start?

- Mamy pełny szacunek, ale nie możemy się nikogo bać, bo jak będziemy się bali każdego kolejnego zespołu, to lepiej nie wychodzić na boisko. Mamy respekt, lecz liczymy, że to my będziemy dominować w tym spotkaniu.

Rozmawiamy tuż po prezentacji drużyny. W wielu klubach był pan już na takich imprezach. Jak pan ocenia tę bielską?

- Każda prezentacja jest na pewno inna, ma swoją specyfikę. Ta była w galerii handlowej i widać, że publiczność dopisała. Na pewno po tej nieudanej rundzie była niepewność czy kibice się od nas nie odwrócą, ale jak widać są z nami. To dodatkowy bodziec dla nas przed meczem z Białymstokiem.

Na koniec chciałbym spytać o okres przygotowawczy. Po Polsce krąży opinia, że te u Adama Nawałki są niezwykle ciężkie. Jak na tym tle oceniłby pan obozy u Dariusza Kubickiego?

- U trenera Nawałki są faktycznie ciężkie, ale wykonuje się zupełnie inną pracę. U trenera Kubickiego też jest ciężko, lecz zupełnie inaczej. Z tego, co rozmawiałem z chłopakami, ten obóz w Szczyrku - na którym mnie jeszcze nie było - był bardzo trudny. Ciężko porównać te warsztaty, bo są zupełnie inne.

Rozmawiał Michał Trela.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również