"Biorąc pod uwagę klasę rywala, wolałbym innego przeciwnika na początek"

23.02.2013
- Gorzej być już nie może - uśmiecha się Wojciech Borecki, prezes Podbeskidzia. - Liczę, że wszystko, co najgorsze w tym sezonie, już nas spotkało - dodaje. "Górale" zaczynają "mission impossible".
Czy to, że debiut pana, trenera Dariusza Kubickiego i wielu zawodników, przypada akurat na mecz z Jagiellonią Białystok, z którą był pan do niedawna związany, ma jakieś szczególne znaczenie?

Wojciech Borecki, prezes Podbeskidzia: Nie ukrywam, że na początek wolałbym innego przeciwnika. Te sympatie nie mają już teraz jednak znaczenia. Najważniejsze jest Podbeskidzie i cała moja praca podporządkowana jest temu, by wnieść coś konstruktywnego, coś zmienić, żeby działalność klubu była przejrzysta i nie budziła żadnych wątpliwości. Jednocześnie, by drużyna była na wysokim poziomie sportowym. Oczywiście, można mieć plany, a życie potem to wszystko weryfikuje.

Przyzna pan jednak, że mecz z Jagiellonią może być szalenie ważny z psychologicznego punktu widzenia?

- Bardzo bym chciał i wszyscy byśmy sobie życzyli, udanego debiutu. Wiemy wszyscy, jak wiele zależy od tego pierwszego meczu. Mówimy, że drużyna ma silne morale i duży potencjał sportowy, ale ten pierwszy mecz, szczególnie u siebie, jest bardzo ważny. Wszyscy - i zarząd klubu i kibice - mamy ogromne oczekiwania. Uważam Jagiellonię za trudnego przeciwnika i tylko w tym względzie życzyłbym sobie łatwiejszej drużyny na początek. Białostoczanie będą bardzo wymagającym przeciwnikiem.

Zawodników "Jagi" zna pan doskonale. Będą jakieś wskazówki przed meczem?

- Myślę, że sztab szkoleniowy rozpracował drużynę "Jagi", ale ja coś od siebie na pewno "do ogródka" dorzucę, bo rzeczywiście znam zawodników i widziałem jak grali w większości meczów. Jest duży potencjał jeśli chodzi o kontratak tego zespołu. Groźni sią choćby Dawid Plizga czy nowy nabytek Koreańczyk Kim, pod którego wrażeniem jestem. Z przodu Frankowski lub Smolarek, którzy też mają swoją wartość. Kupisz cały czas marzy o grze w reprezentacji, a skoro tak, to musi od pierwszego spotkania grać na wysokim poziomie. Wszyscy wiedzą, że jedynie gra obronna zespołu to jest słabszy element. Być może trener Kubicki znajdzie jakieś rozwiązanie.

A pan - jako prezes ale także były trener - jak ocenia swoją drużynę tuż przed startem ligi?

- Widać przede wszystkim, że Bartek Konieczny wniósł bardzo dużo spokoju w grę obronną. Myślę, że wszyscy odetchnęli z ulgą, że ten zawodnik jest i to się da wyczuć. Wierzę, że potrafimy strzelać bramki, a z jego pomocą jesteśmy też w stanie grać solidnie z tyłu. Musimy pograć o trzy punkty. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza. Krótko mówiąc, gorzej już nie może być. Liczę, że najgorsze w tym sezonie, mamy już za sobą.

Zimą waszym głównym kierunkiem transferowym był właśnie Białystok. Kilku zawodników pozyskaliście, kilku było na testach...

- Nie przeceniałbym tego kierunku.

Krzysztof Baran, Marko Ćetković, Michał Steć na testach.

- Mówimy o sfinalizowanych ruchach, więc tylko Baran i Ćetković.

Jeszcze Luka Gusić.

- To jest były zawodnik Jagiellonii, ten klub nie miał już z jego transferem nie miał nic wspólnego. Znam tego chłopaka, jest młody, perspektywiczny. Zgodził się na zaproponowane warunki i ewentualną grę w I lidze, więc można się tylko cieszyć. Jeśli nie teraz, to w najbliższej przyszłości może być wartościowy zawodnik. Jagiellonia sporo zawodników wypożycza, wypożyczała i wypożyczać będzie. Tam jest kontraktowych graczy chyba 40 paru, stąd też takie ich ruchy. Jeśli stawiają na innych piłkarzy, a jeszcze dokonali transferów Hanzela i Kima, to normalną rzeczą jest, by ich wypożyczyć. Ćetković chce wszystkim udowodnić, że stać go na grę na wysokim poziomie. Wiem, że rozmawiał z selekcjonerem reprezentacji Serbii (w rzeczywistości Czarnogóry - przyp. MT) i on powiedział Markowi, że musi grać w solidnym klubie. Myślę, że dostał taką szansę i wie ile od tego zależy - ocena jego przydatności zarówno w ekstraklasie, jak i w reprezentacji.

Chciałbym jeszcze spytać o zdanie na temat trenera Tomasza Hajty. Jaki to szkoleniowiec?

- Tomek jest charyzmatycznym trenerem. Mogę się o nim wypowiadać tylko pozytywnie, bo swoją charyzmą ciągnie chłopaków, mobilizuje. Jego gesty i przemówienia w szatni wiele wnoszą do zespołu. Natomiast jeśli chodzi o sprawy typowo szkoleniowe, to człowiek całe życie się uczy. Wyciąganie racjonalnych wniosków z tego, co się zrobiło jako piłkarz i przełożenie tego na pracę trenerską będzie cały czas trwało. Ja życzę mu jak najlepiej. Uważam, że ma wszelkie predyspozycje, by być znakomitym trenerem, tak jak był znakomitym zawodnikiem.

Rozmawiał Michał Trela.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Jagiellonia Białystok
sobota, 13:30
Sędzia Paweł Raczkowski.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również