Bielszczanie nie zrealizowali założenia i ziścił się czarny scenariusz
01.05.2011
Na cztery minuty przed przerwą do siatki bielszczan trafił kompletnie niepilnowany w polu karnym Błażej Radler, obrońca szczecinian. - Mieliśmy pewne braki personalne, bowiem nie mogli zagrać Sławomir Cienciała i Bartłomiej Konieczny, a więc zawodnicy, którzy dobrze grają głową. Pogoń świetnie gra w powietrzu dlatego uczulałem moich piłkarzy na takie sytuacje. Niestety, Maciek Rogalski w pierwszej połowie sprokurował wolnego i padła z niego bramka. Spełnił się czarny scenariusz - wspominał trener.
- Na szczęście w drugiej połowie ograniczyliśmy już te stałe fragmenty Pogoni. Rywale mieli tylko jedną taką szansę, jednak strzelili za wysoko. A powiedzieliśmy sobie w przerwie, że goście na wyjazdach w drugiej połowie tłamszą rywali i dlatego musimy na nich siąść. To się opłaciło, choć momentami było wariackie. Wybiliśmy Pogoni atuty, mieliśmy szanse na bramki. Adam Cieśliński w sytuacji sam na sam mógł się zachować lepiej, ale był już bardzo zmęczony - zakończył trener bielszczan.
- Na szczęście w drugiej połowie ograniczyliśmy już te stałe fragmenty Pogoni. Rywale mieli tylko jedną taką szansę, jednak strzelili za wysoko. A powiedzieliśmy sobie w przerwie, że goście na wyjazdach w drugiej połowie tłamszą rywali i dlatego musimy na nich siąść. To się opłaciło, choć momentami było wariackie. Wybiliśmy Pogoni atuty, mieliśmy szanse na bramki. Adam Cieśliński w sytuacji sam na sam mógł się zachować lepiej, ale był już bardzo zmęczony - zakończył trener bielszczan.
Polecane
I liga