Bielszczanie nawet nie pamiętają, kiedy ostatnio wygrali u siebie

02.04.2010
Już tylko jeden punkt dzieli Podbeskidzie od strefy spadkowej. - Nie wyobrażam sobie defensywnej gry przeciwko Stali. Musimy na nich siąść od razu - mówi Dariusz Kołodziej, pomocnik bielszczan.
To właśnie on spośród zawodników mających szansę na jutrzejszy występ rozegrał najwięcej spotkań przeciwko drużynie ze Stalowej Woli. Strzelał w tych pojedynkach też najwięcej bramek.  - Zdobyłem z nimi cztery gole, a w jesiennym meczu były to moje pierwsze trafienia po powrocie do Bielska. Szczerze mówiąc, jest to bardzo niewygodny rywal. Dużo biegają, walczą, murują bramkę - opowiada Kołodziej. - Bardzo ważne będzie szybkie zdobycie bramki. Jak nam się to uda, to oni się otworzą i będzie już dużo łatwiej - podkreśla.

Problem w tym, że bielszczanie nie wygrali na własnym stadionie już od siedmiu kolejek! - Czy to był Dolcan Ząbki? - zastanawia się "Kołek", zapytany o ostatnie zwycięstwo przy Rychlińskiego. -  To trudne pytanie - kręci głową. - Tak czy siak, trzeba nam tego jednego przekonującego zwycięstwa, żebyśmy zyskali wiarę w siebie i zaczęli grać tak jak umiemy.

Po środowym zwycięstwie MKS-u Kluczbork w Świnoujściu, bielszczanie mają nad strefą spadkową tylko jeden punkt przewagi. - Atmosfera mimo wszystko jest bardzo dobra. Nie ma jakiegoś strasznego stresu i to jest korzystne, bo gdyby się zaczęła nerwówka, to mogłoby być bardzo ciężko. Trzeba do wszystkiego podchodzić spokojnie - zaznacza były piłkarz Górnika.

W czterech poprzednich meczach Podbeskidzie zdobyło tylko jedną bramkę, a sytuacje do zdobycia kolejnych można policzyć na palcach jednej ręki. - Bardzo potrzebujemy punktów, dlatego nie wyobrażam sobie defensywnej gry przeciwko Stalowej Woli. Musimy na nich siąść od razu, zagrać odważnie, strzelić gola i w końcu wygrać - kwituje Kołodziej.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również