"Bielsko-Biała należy do mieszkańców, a nie do kibiców BKS-u"
19.07.2013
Niby wszystko tak jak zwykle, a jednak inaczej. Prezentacja Podbeskidzia - jak ostatnio co pół roku - odbywała się w centrum handlowym Gemini Park, prowadził ją Bożydar Iwanow, dziennikarz Polsatu, jej scenariusz też specjalnie nie odbiegał od zwyczajowo przyjętego. A jednak w Gemini byli też niespodziewani goście z... BKS-u Stal Bielsko-Biała. Fani III-ligowca rozwiesili transparent "Rychlińskiego naszym domem" i skandowali m.in. "Chcemy prezydenta, nie Podbeskidzia agenta" oraz "Tak nas bardzo nie lubicie, bo nam wszystkim zazdrościcie".
Mimo krzyków fanów Stali, prezentacja przebiegła zgodnie z planem. Do fanów BKS-u mówił jednak prezydent miasta Jacek Krywult. - Bielsko-Biała należy do mieszkańców, a nie do kibiców BKS-u - stwierdził. To była odpowiedź na zaśpiew: "Bielsko jest nasze i Biała do nas należy...". Dalej Krywult przeszedł już do spraw związanych z Podbeskidziem. - Myślę, że trzecie miejsce w rundzie wiosennej pozwala myśleć o awansie do czołowej ósemki. Zależy nam na dobrej grze, ale też na ogólnej kulturze na stadionie. Nie będziemy tolerować chamstwa i wybryków. Jesteśmy jednym z nielicznych miast, które ma cztery drużyny w najwyższych ligach. Stawiamy na sport, więc życzę, żebyśmy wszyscy przeżywali prawdziwe emocje - powiedział.
Również Wojciech Borecki skorzystał z okazji, że przemawiał zarówno do fanów Podbeskidzia jak i BKS-u. - Zwracam się nie do kibiców jednego czy drugiego klubu, ale do kibiców piłki nożnej. Kibicowanie musi nas łączyć a nie dzielić. Czuję satysfakcję, że to, co pół roku temu było niemożliwe, stało się możliwe. Też życzę wszystkim emocji, ale może już nie tak wielkich jak wiosną - uśmiechnął się prezes bielskiego klubu.
Po raz pierwszy na prezentacji "Górali" pojawił się tymczasem trener Czesław Michniewicz. - Gdy tu przyjeżdżałem było ciemno, zimno i bez specjalnej nadziei. Udało nam się jednak rozpalić emocje. Teraz chcemy przede wszystkim częściej wygrywać u siebie. Każde spotkanie na naszym stadionie ma być katorgą dla rywali. Odpowiedzialność za zdobywanie bramek powinna się teraz rozłożyć na większą liczbę zawodników. Będą trudne momenty, zakręty, ale będą też piękne chwile, więc bądźcie z nami - zaapelował.
Podczas prezentacji, kibicom pokazali się wszyscy piłkarze - w tym Marcin Wodecki, który dziś ponownie został "Góralem". Największym zaskoczeniem była jednak postawa Iwanowa, który przypomniał Ryszardowi Kłuskowi zakład sprzed pół roku i... pocałował w "glacę" asystenta Michniewicza, niczym Laurent Blanc Fabiena Bartheza przed 15 laty. Ostatnim akordem dzisiejszego spotkania była emisja filmu "Górale - najlepsze momenty ubiegłego sezonu".
Mimo krzyków fanów Stali, prezentacja przebiegła zgodnie z planem. Do fanów BKS-u mówił jednak prezydent miasta Jacek Krywult. - Bielsko-Biała należy do mieszkańców, a nie do kibiców BKS-u - stwierdził. To była odpowiedź na zaśpiew: "Bielsko jest nasze i Biała do nas należy...". Dalej Krywult przeszedł już do spraw związanych z Podbeskidziem. - Myślę, że trzecie miejsce w rundzie wiosennej pozwala myśleć o awansie do czołowej ósemki. Zależy nam na dobrej grze, ale też na ogólnej kulturze na stadionie. Nie będziemy tolerować chamstwa i wybryków. Jesteśmy jednym z nielicznych miast, które ma cztery drużyny w najwyższych ligach. Stawiamy na sport, więc życzę, żebyśmy wszyscy przeżywali prawdziwe emocje - powiedział.
Również Wojciech Borecki skorzystał z okazji, że przemawiał zarówno do fanów Podbeskidzia jak i BKS-u. - Zwracam się nie do kibiców jednego czy drugiego klubu, ale do kibiców piłki nożnej. Kibicowanie musi nas łączyć a nie dzielić. Czuję satysfakcję, że to, co pół roku temu było niemożliwe, stało się możliwe. Też życzę wszystkim emocji, ale może już nie tak wielkich jak wiosną - uśmiechnął się prezes bielskiego klubu.
Po raz pierwszy na prezentacji "Górali" pojawił się tymczasem trener Czesław Michniewicz. - Gdy tu przyjeżdżałem było ciemno, zimno i bez specjalnej nadziei. Udało nam się jednak rozpalić emocje. Teraz chcemy przede wszystkim częściej wygrywać u siebie. Każde spotkanie na naszym stadionie ma być katorgą dla rywali. Odpowiedzialność za zdobywanie bramek powinna się teraz rozłożyć na większą liczbę zawodników. Będą trudne momenty, zakręty, ale będą też piękne chwile, więc bądźcie z nami - zaapelował.
Podczas prezentacji, kibicom pokazali się wszyscy piłkarze - w tym Marcin Wodecki, który dziś ponownie został "Góralem". Największym zaskoczeniem była jednak postawa Iwanowa, który przypomniał Ryszardowi Kłuskowi zakład sprzed pół roku i... pocałował w "glacę" asystenta Michniewicza, niczym Laurent Blanc Fabiena Bartheza przed 15 laty. Ostatnim akordem dzisiejszego spotkania była emisja filmu "Górale - najlepsze momenty ubiegłego sezonu".
Polecane
Ekstraklasa