Bielskie środowisko sportowe podsumowało rok. Supremacja Rekordu!

08.02.2013
Jak co roku, bielscy działacze, trenerzy i sportowcy, spotkali się dzisiaj w ratuszu, by podsumować miniony rok. Tegoroczną uroczystość - jak nigdy - zdominował Rekord Bielsko-Biała, który zgarnął aż trzy "Harnasie"!
Dla zespołu z Cygańskiego Lasu rok 2012 był udany. Nie może więc dziwić fakt, że Rekord wygrał aż w trzech z czterech kategorii. Zwłaszcza, że tegoroczna konkurencja w sportach drużynowych nie była zbyt groźna. Podbeskidzie przez cały 2012 rok wygrało dwa mecze, a siatkarki BKS-u zajęły rozczarowujące czwarte miejsce w lidze. Początek gali należał jednak do kogo innego...

Sportowcem Roku 2012 w Bielsku-Białej został wybrany Sebastian Kawa, z Aeroklubu Beskidzkiego, który początkiem zeszłego roku zdobył swoje już ósme mistrzostwo świata w szybownictwie. Co więcej, bardzo możliwe, że Kawa i w przyszłym roku będzie się cieszył z okolicznościowego "Harnasia", bowiem początkiem 2013 roku obronił tytuł mistrza świata! - Doceniam tę nagrodę tym bardziej, że najtrudniej być prorokiem we własnym kraju - powiedział Kawa, który przyznał, że Argentyńczycy nazywają go "Messim szybownictwa".

Później jednak, w sali sesyjnej Urzędu Miejskiego rządzili tylko ludzie związani z Rekordem Bielsko-Biała. Futsalowa sekcja tego klubu, która wiosną obroniła miano trzeciej drużyny kraju, została zespołem roku 2012. Z rąk Jacka Krywulta, prezydenta miasta, statuetkę odebrał Piotr Szymura, kapitan Rekordu. - Po cichu liczyliśmy, że w tym roku może się udać. Znamy się wiele lat, bo wywodzimy się w większości z naszych juniorskich drużyn i to jest handicap w kluczowych momentach sezonu. Postaramy się o kolejny medal dla Bielska, liczymy, że ten najcenniejszy - powiedział Szymura.

Wkrótce po nim, w centrum uwagi znalazł się jego ojciec Janusz Szymura, prezes klubu i firmy "Rekord", która została wybrana Dobrodziejem Sportu 2012 roku. Firma Rekord nie tylko wspiera przecież młodzież i prowadzi drużynę futsalową oraz piłkarską, ale w minionym roku postawiła także od zera Szkołę Mistrzostwa Sportowego. - Myślałem, że już za dużo tych nagród dla Rekordu. Nie wiem, czy jesteśmy godni, by stać koło mistrza świata. Cieszę się jednak, że nasz wysiłek został zauważony - stwierdził Janusz Szymura.

Pomiędzy nimi, nagrodę odebrał Andrea Bucciol, który był królem ceremonii. Włoch, opiekujący się futsalowym Rekordem, nie wiedział, co ma powiedzieć. - Szkoda, że nie ma kogoś, kto by tłumaczył. Naprawdę nie wiem, co mam powiedzieć. Dziękuję drużynie i mojemu sztabowi, bo bez nich by mnie tu nie było, a także rodzinie, która mnie wspiera. Naprawdę mam bardzo panikę... - powiedział stremowany Bucciol, którego jednak sala nagrodziła gromkimi brawami.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również