Benjamin Hardy: Ze Skrą Bełchatów wypada przegrać, z innymi - nie

06.12.2010
W ubiegłą środę, w starciu z Politechniką Warszawską, siatkarze Jastrzębskiego Węgla zagrali bez zaangażowania. W weekend, ze Skrą Bełchatów, było już inaczej. Skąd ta zmiana?
Pojawiły się głosy, że w rywalizacji z Politechniką zespół po prostu przeciw trenerowi Igorowi Prielożnemu. Benjamin Hardy zdecydowanie jednak te sensacje dementuje. - Po pierwsze, zmiana trenera zawsze działa mobilizująco, daje nowy impuls. Po drugie, gdy gra się przeciwko Skrze, presja zawsze jest mniejsza, niż gdy walczy się z niżej notowanym rywalem. Ze Skrą wypada przegrać, z innymi - nie - uważa Hardy.

- Przegraliśmy ostatnio kilka ważnych meczów, nasza sytuacja w lidze nie wygląda ciekawie. Skra natomiast przyjechała do nas opromieniona zwycięstwami i będąc na wyraźnej fali wznoszącej. Wszyscy w tym meczu patrzyli na nich, nie na nas. To dało nam większy komfort psychiczny i być może dlatego zagraliśmy na większym luzie i z większym zaangażowaniem - presja nie pętała nam nóg. Oczywiście w dalszym ciągu nie gramy takiej siatkówki, jaką chcielibyśmy grać, ale z optymizmem patrzymy w przyszłość - mówi zawodnik Jastrzębskiego.

Hardy przyznaje też, że nie wszystko w klubie jest tak jak być powinno. - Mam kilka spostrzeżeń, ale proszę pozwolić mi zatrzymać te informacje dla siebie i drużyny. To są nasze wewnętrzne sprawy i sami musimy je rozwiązać. Na pewno są też problemy techniczne. Potrzebujemy czasu i spokojnego treningu. Chcemy pracować ciężko i pracujemy ciężko, bo mamy aspiracje, by znaleźć się w czołówce tabeli - podkreśla.
źródło: plusliga.pl

Przeczytaj również