Bełchatów - Podbeskidzie 6-0. Bielszczanie "zostali" w I lidze...

06.08.2011
Najwyższa porażka w historii Podbeskidzia Bielsko-Biała i najwyższe zwycięstwo GKS-u Bełchatów. "Górale" byli dziś chłopcami do bicia i nie prezentowali poziomu ekstraklasowego.
Wydarzenie
Można gdybać, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby Adam Cieśliński w 17. minucie strzelił z pięciu metrów do bramki, a  nie wysoko ponad nią. Wtedy byłby to gol kontaktowy.

Bohater
Kamil Kosowski. Były reprezentant Polski zaliczył w tym meczu asysty przy trzech trafieniach Jacka Popka oraz przy jednym Macieja Szmatiuka. Dla bielszczan był nie do zatrzymania. A dla Macieja Rogalskiego i Dariusza Kołodzieja mógł stanowić nauczyciela chirurgicznie precyzyjnych dograń.

Rozczarowanie
Postawa bielskiej obrony. Nie mogą się zdarzyć cztery bramki z rzutu rożnego. Czwórka Cienciała, Konieczny, Danczik, Osiński wsparta Richardem Zajacem była nie do przejścia w I lidze. Tyle, że na tle ekstraklasowych drużyn, jak na razie, wygląda wręcz groteskowo.

Co ciekawego
- W bielskiej drużynie zadebiutował Matej Nather. Natomiast Adrian Sikora wystąpił w niej po raz pierwszy od dziewięciu lat w oficjalnym meczu i raz oddał groźny strzał na bramkę Łukasza Sapeli.

- Piątego gola dla GKS-u zdobył Maciej Szmatiuk, który grał kiedyś w bielskim zespole, a tego lata był bliski powrotu do niego.

- To najwyższa porażka bielszczan na szczeblu centralnym w historii.

- Przy bramkach z rzutów rożnych nie popisał się znów Richard Zajac, który był bardzo niepewny na przedpolu.

- To dopiero druga kolejka, a obaj beniaminkowie zdążyli już zaliczyć kilkubramkową porażkę.

- Na trybunach był obecny Radosław Mroczkowski, trener Widzewa Łódź, z którym "Górale" za tydzień zagrają w Bielsku.

- Pięć z sześciu goli GKS-u padło po strzałach głową. Nogą trafił tylko Miroslav Bożok.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również