Będzie się działo. Pół ligi chce do ósemki!
06.04.2016
Na dwa dni przed początkiem świetnie zapowiadającej się multiligi postanowiliśmy sprawdzić w jakiej sytuacji w analogicznym okresie podchodziły do spotkań 30 kolejki śląskie drużyny rok temu. Wtedy też było ciekawie, choć tylko Podbeskidzie może mówić o małym "deja vu".
Górnik Łęczna - Piast Gliwice 1:2
Obie drużyny były już wówczas pogodzone z losem i absolutnie pewne gry w grupie spadkowej po podziale tabeli rozgrywek. „Piastunki” zajmowały w tabeli miejsce jedenaste, mając dokładnie dwa punkty przewagi na dwunastą ekipą, którą był właśnie beniaminek z Łęcznej. Co ciekawe, w pierwszej kolejce rundy finałowej zmagań obydwa zespoły spotkały się ponownie, co oznaczało że niebiesko-czerwoni zagrali wtedy z Górnikiem dwa mecze... z rzędu.
Wracając do konfrontacji z 30 kolejki: Piast pokonał na wyjeździe rywali 2:1, odnosząc tym samym pierwsze w historii ekstraklasowe zwycięstwo z podopiecznymi Jurija Szatałowa. Obydwie bramki dla zwycięzców zdobył przyszły król strzelców Kamil Wilczek, odpowiadając na trafienie Grzegorza Bonina. Tak pisaliśmy o tamtym spotkaniu w TYM miejscu.
Mecz nie był raczej pasjonującym widowiskiem. Ot, typowa rywalizacja drużyn walczących o utrzymanie w gronie najlepszych, nic ponadto. Miejmy nadzieję, że podczas najbliższego weekendu, kończąca tegoroczny sezon zasadniczy potyczka „Piastunek” z „Jagą” przyniesie nam więcej emocji oraz futbolu najwyższej jakości.
Jagiellonia Białystok - Ruch Chorzów 2:0
Chorzowianie zajmowali 14 miejsce, a gorsze od nich były tylko ekipy GKS-u Bełchatów i Zawiszy Bydgoszcz. "Niebiescy" grali od początku 2015 roku całkiem nieźle wciąż musieli odrabiać straty jakie spowodowały słabe występy jesienią 2014. Po zimowej przerwie Ruch był przecież przedostatni ze sporą stratą do "bezpiecznych" miejsc.
Mecz z Jagiellonią zakończył się wynikiem 2-0 dla gospodarzy, którz rozegrała bardzo dobre zawody. Białostoczanie mieli wtedy jeszcze spore szanse na zdobycie mistrzowskiego tytułu. Bramki zdobywali Przemysław Frankowski i Patryk Tuszyński, którego w ekipie Michała Probierza już nie ma.
Ruch skończył więc fazę zasadniczą na 14 pozycji, ale później radził sobie bardzo dobrze wygrywając cztery spotkania. Ostatecznie chorzowianie na koniec rozgrywek zajęli 9 miejsce.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań 0:2
Prowadzone przez Leszka Ojrzyńskiego Podbeskidzie do końca walczyło o awans do grupy mistrzowskiej. Sytuacja była bardzo podobna do tej, w jakiej bielszczanie znajdują się dziś.
Górale” do meczu z Lechem Poznań przystępowali jako 9. drużyna w tabeli. Do zajmującego 8. miejsce Górnika Zabrze tracili punkt, do Pogoni Szczecin i Lechii Gdańsk po dwa. Pokonując ówczesnego wicelidera mogli znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Rywale zagrali pod ekipę spod Klimczoka. Zespół z Zabrza co prawda pokonał 2:1 Zawiszę Bydgoszcz, ale drużyny z Gdańska i Szczecina swoje mecze przegrały, odpowiednio w Warszawie i Kielcach.
Zadaniu nie sprostali jednak zawodnicy Podbeskidzia, którzy przegrali z Lechem 0:2. Goście prowadzenie objęli na początku drugiej połowy, gdy Dariusz Formella wykorzystał błąd Roberta Mazana. Obecność Słowaka w wyjściowej jedenastce była dużym zaskoczeniem, nie należał bowiem do ulubieńców Leszka Ojrzyńskiego. W końcówce bezradnych w ofensywie gospodarzy dobił Kasper Hamalainen. Podbeskidzie ostatecznie zakończyło fazę zasadniczą na 11. pozycji, a Ojrzyński po tej porażce pożegnał się z posadą. Zastąpił go Dariusz Kubicki.
Bielski zespół aktualnie znajduje się w podobnej sytuacji. Musi w sobotę pokonać Termalicę Bruk Bet Nieciecza, choć remis również może zapewnić Podbeskidziu grę w grupie mistrzowskiej, ale tylko wobec braku zwycięstw Korony i Jagiellonii oraz porażek Lechii i Wisły, co wydaje się rozwiązaniem mało prawdopodobnym, liczyć zarazem na korzystne rozstrzygnięcia na innych stadionach. Sympatycy „Górali” nasłuchiwać będą wieści przede wszystkim z Gdańska i Krakowa.
Górnik Zabrze - Zawisza Bydgoszcz 2:1
Rok temu Górnik Zabrze przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej był w całkiem innej sytuacji niż obecnie - było krok od awansu do grupy mistrzowskiej. Krok ten udało się wykonać. Przez całą rundę zasadniczą poprzedniego sezonu zabrzanie byli w czołowej ósemce. Do końca jednak walczyli, by znaleźć się w grupie mistrzowskiej - po 29. kolejkach miał tylko punkt przewagi nad Podbeskidziem Bielsko-Biała. "Górale" byli jednym zespołem, który mógł jeszcze zabrzan przeskoczyć - pod warunkiem, że Górnik przegrałby u siebie z Zawiszą Bydgoszcz, a bielszczanie wygraliby z Lechem Poznań, który walczył o pierwsze miejsce z Legią Warszawa.
Od samego początku meczu z ostatnim Zawiszą było widać, że "Trójkolorowi" nie zamierzają czekać na wieści z Bielska-Białej - już w 46. sekundzie spotkania gola zdobył Robert Jeż, który został bohaterem spotkania. To właśnie Słowak w końcówce spotkania strzelił drugą bramkę dla Górnika, która dała zwycięstwo 2:1 i w konsekwencji awans na szóstą pozycję. Co ciekawe, były to jego ostatnie trafienia dla śląskiej drużyny w jego karierze. Więcej o tym spotkaniu można przeczytać tutaj.
W tym roku Górnik już nie walczy o utrzymanie pozycji bądź awans przed ostatnią kolejką - wiadomo już, że po rundzie zasadniczej zabrzanie będą zamykać ligową tabelę. Nie oznacza to jednak, że nie ma o co grać - obecnie po podziale punktów podopieczni trenera Jana Żurka traciliby do Śląska Wrocław i Górnika Łęczna trzy punkty.
Górnik Łęczna - Piast Gliwice 1:2
Obie drużyny były już wówczas pogodzone z losem i absolutnie pewne gry w grupie spadkowej po podziale tabeli rozgrywek. „Piastunki” zajmowały w tabeli miejsce jedenaste, mając dokładnie dwa punkty przewagi na dwunastą ekipą, którą był właśnie beniaminek z Łęcznej. Co ciekawe, w pierwszej kolejce rundy finałowej zmagań obydwa zespoły spotkały się ponownie, co oznaczało że niebiesko-czerwoni zagrali wtedy z Górnikiem dwa mecze... z rzędu.
Wracając do konfrontacji z 30 kolejki: Piast pokonał na wyjeździe rywali 2:1, odnosząc tym samym pierwsze w historii ekstraklasowe zwycięstwo z podopiecznymi Jurija Szatałowa. Obydwie bramki dla zwycięzców zdobył przyszły król strzelców Kamil Wilczek, odpowiadając na trafienie Grzegorza Bonina. Tak pisaliśmy o tamtym spotkaniu w TYM miejscu.
Mecz nie był raczej pasjonującym widowiskiem. Ot, typowa rywalizacja drużyn walczących o utrzymanie w gronie najlepszych, nic ponadto. Miejmy nadzieję, że podczas najbliższego weekendu, kończąca tegoroczny sezon zasadniczy potyczka „Piastunek” z „Jagą” przyniesie nam więcej emocji oraz futbolu najwyższej jakości.
Jagiellonia Białystok - Ruch Chorzów 2:0
Chorzowianie zajmowali 14 miejsce, a gorsze od nich były tylko ekipy GKS-u Bełchatów i Zawiszy Bydgoszcz. "Niebiescy" grali od początku 2015 roku całkiem nieźle wciąż musieli odrabiać straty jakie spowodowały słabe występy jesienią 2014. Po zimowej przerwie Ruch był przecież przedostatni ze sporą stratą do "bezpiecznych" miejsc.
Mecz z Jagiellonią zakończył się wynikiem 2-0 dla gospodarzy, którz rozegrała bardzo dobre zawody. Białostoczanie mieli wtedy jeszcze spore szanse na zdobycie mistrzowskiego tytułu. Bramki zdobywali Przemysław Frankowski i Patryk Tuszyński, którego w ekipie Michała Probierza już nie ma.
Ruch skończył więc fazę zasadniczą na 14 pozycji, ale później radził sobie bardzo dobrze wygrywając cztery spotkania. Ostatecznie chorzowianie na koniec rozgrywek zajęli 9 miejsce.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań 0:2
Prowadzone przez Leszka Ojrzyńskiego Podbeskidzie do końca walczyło o awans do grupy mistrzowskiej. Sytuacja była bardzo podobna do tej, w jakiej bielszczanie znajdują się dziś.
Górale” do meczu z Lechem Poznań przystępowali jako 9. drużyna w tabeli. Do zajmującego 8. miejsce Górnika Zabrze tracili punkt, do Pogoni Szczecin i Lechii Gdańsk po dwa. Pokonując ówczesnego wicelidera mogli znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Rywale zagrali pod ekipę spod Klimczoka. Zespół z Zabrza co prawda pokonał 2:1 Zawiszę Bydgoszcz, ale drużyny z Gdańska i Szczecina swoje mecze przegrały, odpowiednio w Warszawie i Kielcach.
Zadaniu nie sprostali jednak zawodnicy Podbeskidzia, którzy przegrali z Lechem 0:2. Goście prowadzenie objęli na początku drugiej połowy, gdy Dariusz Formella wykorzystał błąd Roberta Mazana. Obecność Słowaka w wyjściowej jedenastce była dużym zaskoczeniem, nie należał bowiem do ulubieńców Leszka Ojrzyńskiego. W końcówce bezradnych w ofensywie gospodarzy dobił Kasper Hamalainen. Podbeskidzie ostatecznie zakończyło fazę zasadniczą na 11. pozycji, a Ojrzyński po tej porażce pożegnał się z posadą. Zastąpił go Dariusz Kubicki.
Bielski zespół aktualnie znajduje się w podobnej sytuacji. Musi w sobotę pokonać Termalicę Bruk Bet Nieciecza, choć remis również może zapewnić Podbeskidziu grę w grupie mistrzowskiej, ale tylko wobec braku zwycięstw Korony i Jagiellonii oraz porażek Lechii i Wisły, co wydaje się rozwiązaniem mało prawdopodobnym, liczyć zarazem na korzystne rozstrzygnięcia na innych stadionach. Sympatycy „Górali” nasłuchiwać będą wieści przede wszystkim z Gdańska i Krakowa.
Górnik Zabrze - Zawisza Bydgoszcz 2:1
Rok temu Górnik Zabrze przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej był w całkiem innej sytuacji niż obecnie - było krok od awansu do grupy mistrzowskiej. Krok ten udało się wykonać. Przez całą rundę zasadniczą poprzedniego sezonu zabrzanie byli w czołowej ósemce. Do końca jednak walczyli, by znaleźć się w grupie mistrzowskiej - po 29. kolejkach miał tylko punkt przewagi nad Podbeskidziem Bielsko-Biała. "Górale" byli jednym zespołem, który mógł jeszcze zabrzan przeskoczyć - pod warunkiem, że Górnik przegrałby u siebie z Zawiszą Bydgoszcz, a bielszczanie wygraliby z Lechem Poznań, który walczył o pierwsze miejsce z Legią Warszawa.
Od samego początku meczu z ostatnim Zawiszą było widać, że "Trójkolorowi" nie zamierzają czekać na wieści z Bielska-Białej - już w 46. sekundzie spotkania gola zdobył Robert Jeż, który został bohaterem spotkania. To właśnie Słowak w końcówce spotkania strzelił drugą bramkę dla Górnika, która dała zwycięstwo 2:1 i w konsekwencji awans na szóstą pozycję. Co ciekawe, były to jego ostatnie trafienia dla śląskiej drużyny w jego karierze. Więcej o tym spotkaniu można przeczytać tutaj.
W tym roku Górnik już nie walczy o utrzymanie pozycji bądź awans przed ostatnią kolejką - wiadomo już, że po rundzie zasadniczej zabrzanie będą zamykać ligową tabelę. Nie oznacza to jednak, że nie ma o co grać - obecnie po podziale punktów podopieczni trenera Jana Żurka traciliby do Śląska Wrocław i Górnika Łęczna trzy punkty.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów