Będzie powtórka z 2011 roku? "Stać nas na to, bo mamy dobrą drużynę"

29.07.2013
Marcin Wodecki nie mógł wystąpić w spotkaniu Podbeskidzia Bielsko-Biała z Górnikiem Zabrze, ale na trybunach oczywiście był obecny. - Emocje były, ale zabrzanie zasłużenie wygrali - ocenił "Pszczółka"
Marcin Wodecki po raz kolejny nie przebił się do składu Górnika Zabrze. Z tego faktu skorzystali w Bielsku-Białej, którzy "Pszczółkę" ponownie wypożyczyli. "Trójkolorowi" obawiali się jednak, że ich zawodnik może im nieco pokrzyżować plany i w umowie zawarli klauzulę, która uniemożliwiała - bez odpowiedniej zapłaty - wystąpić skrzydłowemu w Derbikach.

Wodecki musiał więc sobotnie spotkanie oglądać z trybun stadionu przy Rychlińskiego. - Było na co popatrzeć. Emocje były, ale zabrzanie zasłużenie wygrali. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu słaba. Górnik w pełni kontrolował mecz. Po przerwie, po zdobyciu przez nas bramki, odżyliśmy. Chcieliśmy strzelić kolejne. W tej odsłonie poprawiliśmy naszą grę - ocenił piłkarz.

Gdyby bielszczanie chcieli skorzystać z Wodeckiego w meczu z Górnikiem, musieliby wykonać odpowiedni przelew. Mówiło się, że występ "Pszczółki" był wart 300 tysięcy złotych. - Trzeba było zapłacić, w dodatku bardzo dużą kwotę. W zespole są zmiennicy, którzy oczywiście mogą mnie zastąpić. Nie ma z tym żadnego problemu - skomentował strzelec jednej z dwóch bramek dla bielszczan w spotkaniu z Lechią Gdańsk.

W następnej kolejce "Górale" zmierzą się z mistrzem Polski, w dodatku na jego terenie. Bielszczanie liczą na to, że historia znowu się powtórzy i - podobnie jak w premierowym sezonie w ekstraklasie - Podbeskidzie pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach zanotuje właśnie w potyczce z Legią Warszawa. - Myślę, że tak będzie. Musimy zdobywać punkty od początku. Stać nas na to, bo mamy dobrą drużynę, która może wygrywać - stwierdził Wodecki.

Sztab szkoleniowy Podbeskidzia z pewnością cieszy fakt, że tym razem będzie można skorzystać z wypożyczonych zawodników. Aleksander Jagiełło i Kamil Kurowski nie mają w umowach klauzul, które zabraniałyby udziału w meczu z macierzystym klubem.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również