Bartłomiej Konieczny: Zrealizowaliśmy plan na mecz z Cracovią
15.10.2011
- To był mecz walki. Na tym boisku, które było grząskie po opadach z ostatnich dni, trudno było grać pięknie. Zrealizowaliśmy plan, który polegał na tym, że musimy zdobyć trzy punkty, obojętnie w jaki sposób - przyznaje Bartłomiej Konieczny. Sam jednak wie, że Cracovia w ciągu 10 minut w pierwszej połowie miała trzy sytuacje sam na sam...
- Oj były okazje, były. Ciężko mi powiedzieć, co zadecydowało, że ogrywali nas w bardzo podobny sposób. Najważniejsze jednak, że wyciągnęliśmy wnioski i w drugiej połowie już tego nie było. Zagraliśmy na zero z tyłu i to cieszy - mówi obrońca. Dla niego i jego kolegów z defensywy zadanie było o tyle utrudnione, że po kilku tygodniach zmienił się bramkarz - Mateusza Bąka zastąpił Richard Zajac. - To nie ma dla nas żadnego znaczenia. Z Ryśkiem znamy się jak łyse konie. Jesteśmy zawodowcami, więc musimy być przygotowani, że raz gra jeden, raz drugi - dodaje.
Z kolei Krzysztof Nykiel, obrońca "Pasów", był po meczu niepocieszony. - Podbeskidzie w pierwszej połowie stworzyło... pół sytuacji, kiedy Wojtek Kaczmarek na raty obronił strzał z dystansu. My w pierwszej części gry mieliśmy wiele okazji. Nie wiem, czy brakło nam koncentracji, czy podjęcia szybszej decyzji, bo według mnie w decydujących momentach zachowywaliśmy się za wolno. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Podbeskidzie dużo biega i walczy o każdy centymetr boiska. Odpowiedzieliśmy tym samym, ale... znów jesteśmy bez punktów - kręci głową były obrońca chorzowskiego Ruchu.
- Oj były okazje, były. Ciężko mi powiedzieć, co zadecydowało, że ogrywali nas w bardzo podobny sposób. Najważniejsze jednak, że wyciągnęliśmy wnioski i w drugiej połowie już tego nie było. Zagraliśmy na zero z tyłu i to cieszy - mówi obrońca. Dla niego i jego kolegów z defensywy zadanie było o tyle utrudnione, że po kilku tygodniach zmienił się bramkarz - Mateusza Bąka zastąpił Richard Zajac. - To nie ma dla nas żadnego znaczenia. Z Ryśkiem znamy się jak łyse konie. Jesteśmy zawodowcami, więc musimy być przygotowani, że raz gra jeden, raz drugi - dodaje.
Z kolei Krzysztof Nykiel, obrońca "Pasów", był po meczu niepocieszony. - Podbeskidzie w pierwszej połowie stworzyło... pół sytuacji, kiedy Wojtek Kaczmarek na raty obronił strzał z dystansu. My w pierwszej części gry mieliśmy wiele okazji. Nie wiem, czy brakło nam koncentracji, czy podjęcia szybszej decyzji, bo według mnie w decydujących momentach zachowywaliśmy się za wolno. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Podbeskidzie dużo biega i walczy o każdy centymetr boiska. Odpowiedzieliśmy tym samym, ale... znów jesteśmy bez punktów - kręci głową były obrońca chorzowskiego Ruchu.
Polecane
Ekstraklasa