Banik - Podbeskidzie 2-4. Cóż za końcówka "Górali"!
18.01.2012
Trener Robert Kasperczyk wystawił w Bilovcu dwie "11". Jedynie bramkarz - Richard Zajac zagrał całe spotkanie. W sparingu z Banikiem Ostrawa nie wystąpił Robert Demjan, który dostał dzień wolnego.
"Górale" objęli prowadzenie w 25. minucie spotkania. Akcję zaczął Liran Cohen, który podał do nowego piłkarza Podbeskidzia - Wojciecha Reimana. Ten dostrzegł wspaniale ustawionego na skraju pola karnego Sebastiana Ziajkę i podał mu piłkę. 29-latek pokonał bramkarza z Ostrawy płaskim uderzeniem.
15 minut później Czesi mieli rzut karny. Marek Sokołowski faulował w polu karnym jednego z graczy Banika. Pewnym egzekutorem "11" okazał się Dominik Kraut. Jeszcze w pierwszej części gry sytuację sam na sam wygrał Zajac, a w 45. minucie na noszach został zniesiony Liran Cohen. Izraelczykowi nie poważnego się nie stało.
W 70. minucie strzały Sylwestra Patejuka i Milana Nikolicia przeleciały minimalnie nad poprzeczką. 12 minut później Banik wyszedł na prowadzenie, wykorzystując drugi rzut karny. Na tym jednak strzelanie się nie zakończyło, bo 180 sekund później Podbeskidzie zdobyło aż dwa gole. Najpierw Sławomir Cienciała głową umieścił piłkę w siatce, po dośrodkowaniu Adriana Sikory. Kilkanaście sekund później Tomasz Górkiewicz wykończył podanie strzelca gola na 2-2.
Bielszczanie uznali, że zwycięstwo jedną bramką będzie zbyt mało okazałe i zdobyli jeszcze jedną. Jej autorem znów Cieniała. Dobry mecz tego piłkarza: dwa gole i asysta.
Był to drugi sparing zespołu Roberta Kasperczyka w tym roku, ale pierwszy wygrany. Wcześniej beniaminek ekstraklasy uległ Turowi Turek.
"Górale" objęli prowadzenie w 25. minucie spotkania. Akcję zaczął Liran Cohen, który podał do nowego piłkarza Podbeskidzia - Wojciecha Reimana. Ten dostrzegł wspaniale ustawionego na skraju pola karnego Sebastiana Ziajkę i podał mu piłkę. 29-latek pokonał bramkarza z Ostrawy płaskim uderzeniem.
15 minut później Czesi mieli rzut karny. Marek Sokołowski faulował w polu karnym jednego z graczy Banika. Pewnym egzekutorem "11" okazał się Dominik Kraut. Jeszcze w pierwszej części gry sytuację sam na sam wygrał Zajac, a w 45. minucie na noszach został zniesiony Liran Cohen. Izraelczykowi nie poważnego się nie stało.
W 70. minucie strzały Sylwestra Patejuka i Milana Nikolicia przeleciały minimalnie nad poprzeczką. 12 minut później Banik wyszedł na prowadzenie, wykorzystując drugi rzut karny. Na tym jednak strzelanie się nie zakończyło, bo 180 sekund później Podbeskidzie zdobyło aż dwa gole. Najpierw Sławomir Cienciała głową umieścił piłkę w siatce, po dośrodkowaniu Adriana Sikory. Kilkanaście sekund później Tomasz Górkiewicz wykończył podanie strzelca gola na 2-2.
Bielszczanie uznali, że zwycięstwo jedną bramką będzie zbyt mało okazałe i zdobyli jeszcze jedną. Jej autorem znów Cieniała. Dobry mecz tego piłkarza: dwa gole i asysta.
Był to drugi sparing zespołu Roberta Kasperczyka w tym roku, ale pierwszy wygrany. Wcześniej beniaminek ekstraklasy uległ Turowi Turek.
Polecane
Ekstraklasa