Alfabet "Górali"
26.12.2014
A jak akademia – Na początek trochę jeszcze życzeniowo. Akademii piłkarskiej, czy choćby jej zalążków próżno w Podbeskidziu doszukiwać się. Ba, niestety nie za bardzo stawia się na wychowanków – vide Damian Byrtek, Mateusz Janeczko czy Mateusz Kupczak. A gdzie marka klubu całego regionu i zachęta dla uzdolnionej młodzieży?
B jak bramkarze – Problem z obsadą pozycji numer 1 to prawdziwa ekstraklasowa zmora Podbeskidzia. Transferową pomyłką było sprowadzenie Ladislava Rybanskego. Kurs słowacki w sezonie bieżącym utrzymano i znów efekty są mizerne. Ani Richard Zajac, ani Michal Pesković błędów tej jesieni nie ustrzegli się. Brakowało ewidentnie wyraźnego postawienia na jednego ze Słowaków.
C jak Chmiel – Już poprzedni sezon Damian Chmiel miał bardzo udany. Przebojem wdarł się do pierwszego składu „Górali”, jesienią był najlepszym strzelcem drużyny z 6 golami na koncie. „Chmielu” do kadry? Dlaczego nie – głosów takich dziś nie brakuje.
D jak Demjan – Za Robertem Demjanem, byłym królem strzelców rozgrywek ekstraklasy, pod Klimczokiem tęskniono i z nadzieją wyczekiwano powrotu. Przed rozpoczęciem sezonu 2014/2015 Słowak osiągnął porozumienie z Podbeskidziem. Mówił, że chce przede wszystkim wrócić do gry. Udało się, choć nie bez wysiłku. Come-back słowackiego snajpera to 3 zdobyte gole w lidze, kilka asyst i mnóstwo serca zostawionego na boisku.
E jak euforia – Ta zapanowała w Bielsku-Białej po 7. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Podbeskidzie pokonało warszawską Legię i awansowało na najwyższe w historii występów w elicie – 4. miejsce. Także w środowisku skupionym blisko wokół klubu dało się słyszeć, że to znaczący krok do gry w... europejskich pucharach.
F jak fair-play – W poprzednich sezonach Podbeskidzie w klasyfikacji fair-play plasowało się w ścisłej czołówce, dwukrotnie nawet ją wygrywając. Z zestawieniem ściśle wiąże się statystyka żółtych i czerwonych kartek, a tych jesienią „Górale” skompletowali, jak nigdy dotąd. Aż trzy „cegły” oraz 38 upomnień to dowód tego, że bielszczanie zwyczajnie nogi nie odstawiają.
G jak Górale – O góralskim charakterze zawodników Podbeskidzia przypomina się co rusz, gdy w niesamowitych okolicznościach popularni „Górale” losy meczów odwracają na swoją korzyść. W tym roku piłkarze z Bielska-Białej ową cechę ambitnej walki do samego końca potwierdzili m.in. w Białymstoku, Gliwicach, Bydgoszczy czy Szczecinie.
H jak Horoszkiewicz – Późną jesienią faktem stało się zakontraktowanie obrońcy, który regularnie powoływany jest do młodzieżowych reprezentacji Polski. Debiut w ekstraklasie w Podbeskidziu? Udany, bo „Górale” zremisowali w Poznaniu. W Pucharze Polski? Również – tu gol przeciwko Górnikowi Zabrze. Gracjan Horoszkiewicz to spora nadzieja w myśl odmłodzenia składu.
I jak imprezowicz – Fatalny epizod w mijającym roku zaliczył Sebastian Bartlewski. W okresie wakacyjnym napastnik „dał się ponieść melanżowi” i po pijaku spowodował drogową stłuczkę. Piłkarsko żadnej pomocy ze strony Bartlewskiego bielska drużyna więc nie uzyskała.
J jak jesień – Tak doskonałej piłkarskiej jesieni Podbeskidzie jeszcze za czasów gry w elicie nie miało. Z reguły na zimową przerwę Podbeskidzie udawało się z myślą co zrobić, by wiosną ekstraklasę dla Bielska-Białej ratować. Tym razem jest zgoła odmiennie. Do żadnej czarnej serii i głębokiego dołka zespół trenera Ojrzyńskiego nie wpadł, finiszując na 8. miejscu w tabeli.
K jak Korzym – Piłkarza takiego kalibru jeszcze w Bielsku-Białej nie mieliśmy – ogłaszano wszem i wobec po podpisaniu przez Macieja Korzyma kontraktu z bielskim klubem. Piłkarskiej klasy były zawodnik warszawskiej Legii dowiódł szybko w barwach „Górali”, ale czy w dłuższej perspektywie faktycznie będzie liderem zespołu?
L jak Legia i Lech – Dwie największe piłkarskie marki w kraju „Góralom” wcale straszne nie są. W tym sezonie w Bielsku-Białej mistrz Polski sensacyjnie poległ. Dwukrotnie w roku 2014 bielski zespół grał z kolei w Wielkopolsce i dwukrotnie przeciwstawił się. Przegrał tylko raz – pechowo w 6. minucie doliczonego czasu gry.
Ł jak Łatka – Po czterech sezonach „waleczne serce Górali” opuściło drużynę. „Łata” przeżył z Podbeskidziem awans do ekstraklasy, później przez trzy sezony dawał z siebie wszystko w każdym meczu. Pod Klimczokiem defensywny pomocnik został przez kibiców zapamiętany, jak mało kto.
M jak miasto i Murapol – Pakiet większościowy w spółce akcyjnej TS Podbeskidzie wciąż posiada samorząd miasta Bielsko-Biała. W magistracie zapadają też wszelkie strategiczne decyzje odnośnie klubu. Mówi się jednak, że stopniowo coraz więcej na znaczeniu zyska sponsor Murapol S.A. W mijających miesiącach zarząd klubu wzbogacił się o osobę wiceprezesa. To Jarosław Matusiak z... Murapolu.
N jak niezdecydowany – Orzeł będzie, a może reszka? Prezes Wojciech Borecki najpierw złożył rezygnację z pełnionej funkcji na przełomie lipca i sierpnia, nie minął tydzień, a sternik klubu... rozmyślił się i decyzję zmienił. Motywacja wycofania rezygnacji? Rozmowa z akcjonariuszami.
O jak Ojrzyński – W październiku 2013 roku były trener Korony Kielce przejął zespół „Górali”. Swój „stempel” na drużynie odcisnął tak naprawdę w mijającym roku. Najpierw doprowadził bielszczan do utrzymania w ekstraklasie, następnie do najlepszej jesieni od kilku lat. „Górale” może nie grali o wiele lepiej niż za kadencji poprzednich szkoleniowców, ale skuteczniej bez wątpienia. Liczby nie kłamią (patrz punktowe zdobycze). Charyzmatyczny szkoleniowiec doskonale wpisał się w oblicze walecznego, ambitnego i zadziornego zespołu.
P jak Patejuk – To dzięki postawie w barwach Podbeskidzia o Sylwestrze Patejuku zrobiło się głośno. Kibice mieli pomocnikowi za złe, że w okresie apogeum swojej formy opuścił bielski klub i przeniósł się do Wrocławia. Ale z powrotu wszyscy się ucieszyli. Może nie jest to już ten sam „Sylwa”, lecz bez wątpienia jeden z ofensywnych motorów napędowych ofensywy bielszczan.
R jak rocznik – 12 na finiszu wiosny, 11 na zakończenie minionej jesieni. Tylu zawodników z „trójką z przodu” obecnych było bądź jest aktualnie w kadrze Podbeskidzia. Coś zrobić z tym trzeba, bo zespół trafił nawet do czołówki mało chlubnego zestawienia najwyższej średniej wieku. W skali europejskiej – jak wyliczył „Daily Mail” – Podbeskidzie to 4. najstarszy zespół na Starym Kontynencie!
S jak Stadion Miejski – W 2014 roku prace na modernizowanym obiekcie wreszcie ruszyły „z kopyta”. Pierwotnie zakładanego, listopadowego terminu otwarcia Stadionu Miejskiego dotrzymać się nie udało. Szkoda zwłaszcza, że jesienią na meczach „Górali” udostępniona dla kibiców była tylko niewielka część trybun Stadionu Miejskiego, skądinąd prezentującego się już całkiem okazale.
T jak transfery – Z tymi w Podbeskidziu jest różnie, natomiast liczba tzw. transferowych niewypałów budzi niepokój. W Bielsku-Białej zupełnie nie sprawdzili się tylko na przestrzeni ostatnich miesięcy pozyskani – Mikołaj Lebedyński, Michal Mravec, Wojciech Szymanek, Mateusz Stąporski, Łukasz Żegleń, Wojciech Okińczyc, Idrissa Cisse, Wojciech Trochim, Artur Lenartowski, Charles Nwaogu, Przemysław Pietruszka czy Rafał Grzelak. Celnych strzałów na rynku transferowym niestety znacznie mniej.
U jak ustawienie – W kilku meczach trener Ojrzyński zaskoczył taktycznym ustawieniem zespołu. Zazwyczaj Podbeskidzie grało z jednym wysuniętym napastnikiem i dwójką defensywnych pomocników. Z powodzeniem udało się natomiast zastosować wariant z piątką obrońców, testowano także – choć z miernym efektem – grę snajperskim duetem.
W jak Widok – Cały 2014 rok klub spędził ze swoją bazą na terenie kompleksu hotelowo-sportowego przy ulicy Widok w Bielsku-Białej. Przenosił się tylko na Stadion Miejski podczas dni meczowych „Górali”. To mało wygodne i wciąż budzące kontrowersje. Właścicielem obecnej siedziby TS Podbeskidzie S.A. jest wszak... prezes klubu.
Z jak zmiennicy – Gracze wprowadzani z ławki rezerwowych często odmieniali losy pojedynków Podbeskidzia. Najlepszym tego przykładem ostatni w tym roku mecz „Górali”. I Piotr Malinowski, i Bartosz Śpiączka starcia z Zawiszą nie rozpoczęli w wyjściowej „11”. A to dzięki nim Podbeskidzie udało się na zimową przerwę z dorobkiem 27 „oczek”.
B jak bramkarze – Problem z obsadą pozycji numer 1 to prawdziwa ekstraklasowa zmora Podbeskidzia. Transferową pomyłką było sprowadzenie Ladislava Rybanskego. Kurs słowacki w sezonie bieżącym utrzymano i znów efekty są mizerne. Ani Richard Zajac, ani Michal Pesković błędów tej jesieni nie ustrzegli się. Brakowało ewidentnie wyraźnego postawienia na jednego ze Słowaków.
C jak Chmiel – Już poprzedni sezon Damian Chmiel miał bardzo udany. Przebojem wdarł się do pierwszego składu „Górali”, jesienią był najlepszym strzelcem drużyny z 6 golami na koncie. „Chmielu” do kadry? Dlaczego nie – głosów takich dziś nie brakuje.
D jak Demjan – Za Robertem Demjanem, byłym królem strzelców rozgrywek ekstraklasy, pod Klimczokiem tęskniono i z nadzieją wyczekiwano powrotu. Przed rozpoczęciem sezonu 2014/2015 Słowak osiągnął porozumienie z Podbeskidziem. Mówił, że chce przede wszystkim wrócić do gry. Udało się, choć nie bez wysiłku. Come-back słowackiego snajpera to 3 zdobyte gole w lidze, kilka asyst i mnóstwo serca zostawionego na boisku.
E jak euforia – Ta zapanowała w Bielsku-Białej po 7. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Podbeskidzie pokonało warszawską Legię i awansowało na najwyższe w historii występów w elicie – 4. miejsce. Także w środowisku skupionym blisko wokół klubu dało się słyszeć, że to znaczący krok do gry w... europejskich pucharach.
F jak fair-play – W poprzednich sezonach Podbeskidzie w klasyfikacji fair-play plasowało się w ścisłej czołówce, dwukrotnie nawet ją wygrywając. Z zestawieniem ściśle wiąże się statystyka żółtych i czerwonych kartek, a tych jesienią „Górale” skompletowali, jak nigdy dotąd. Aż trzy „cegły” oraz 38 upomnień to dowód tego, że bielszczanie zwyczajnie nogi nie odstawiają.
G jak Górale – O góralskim charakterze zawodników Podbeskidzia przypomina się co rusz, gdy w niesamowitych okolicznościach popularni „Górale” losy meczów odwracają na swoją korzyść. W tym roku piłkarze z Bielska-Białej ową cechę ambitnej walki do samego końca potwierdzili m.in. w Białymstoku, Gliwicach, Bydgoszczy czy Szczecinie.
H jak Horoszkiewicz – Późną jesienią faktem stało się zakontraktowanie obrońcy, który regularnie powoływany jest do młodzieżowych reprezentacji Polski. Debiut w ekstraklasie w Podbeskidziu? Udany, bo „Górale” zremisowali w Poznaniu. W Pucharze Polski? Również – tu gol przeciwko Górnikowi Zabrze. Gracjan Horoszkiewicz to spora nadzieja w myśl odmłodzenia składu.
I jak imprezowicz – Fatalny epizod w mijającym roku zaliczył Sebastian Bartlewski. W okresie wakacyjnym napastnik „dał się ponieść melanżowi” i po pijaku spowodował drogową stłuczkę. Piłkarsko żadnej pomocy ze strony Bartlewskiego bielska drużyna więc nie uzyskała.
J jak jesień – Tak doskonałej piłkarskiej jesieni Podbeskidzie jeszcze za czasów gry w elicie nie miało. Z reguły na zimową przerwę Podbeskidzie udawało się z myślą co zrobić, by wiosną ekstraklasę dla Bielska-Białej ratować. Tym razem jest zgoła odmiennie. Do żadnej czarnej serii i głębokiego dołka zespół trenera Ojrzyńskiego nie wpadł, finiszując na 8. miejscu w tabeli.
K jak Korzym – Piłkarza takiego kalibru jeszcze w Bielsku-Białej nie mieliśmy – ogłaszano wszem i wobec po podpisaniu przez Macieja Korzyma kontraktu z bielskim klubem. Piłkarskiej klasy były zawodnik warszawskiej Legii dowiódł szybko w barwach „Górali”, ale czy w dłuższej perspektywie faktycznie będzie liderem zespołu?
L jak Legia i Lech – Dwie największe piłkarskie marki w kraju „Góralom” wcale straszne nie są. W tym sezonie w Bielsku-Białej mistrz Polski sensacyjnie poległ. Dwukrotnie w roku 2014 bielski zespół grał z kolei w Wielkopolsce i dwukrotnie przeciwstawił się. Przegrał tylko raz – pechowo w 6. minucie doliczonego czasu gry.
Ł jak Łatka – Po czterech sezonach „waleczne serce Górali” opuściło drużynę. „Łata” przeżył z Podbeskidziem awans do ekstraklasy, później przez trzy sezony dawał z siebie wszystko w każdym meczu. Pod Klimczokiem defensywny pomocnik został przez kibiców zapamiętany, jak mało kto.
M jak miasto i Murapol – Pakiet większościowy w spółce akcyjnej TS Podbeskidzie wciąż posiada samorząd miasta Bielsko-Biała. W magistracie zapadają też wszelkie strategiczne decyzje odnośnie klubu. Mówi się jednak, że stopniowo coraz więcej na znaczeniu zyska sponsor Murapol S.A. W mijających miesiącach zarząd klubu wzbogacił się o osobę wiceprezesa. To Jarosław Matusiak z... Murapolu.
N jak niezdecydowany – Orzeł będzie, a może reszka? Prezes Wojciech Borecki najpierw złożył rezygnację z pełnionej funkcji na przełomie lipca i sierpnia, nie minął tydzień, a sternik klubu... rozmyślił się i decyzję zmienił. Motywacja wycofania rezygnacji? Rozmowa z akcjonariuszami.
O jak Ojrzyński – W październiku 2013 roku były trener Korony Kielce przejął zespół „Górali”. Swój „stempel” na drużynie odcisnął tak naprawdę w mijającym roku. Najpierw doprowadził bielszczan do utrzymania w ekstraklasie, następnie do najlepszej jesieni od kilku lat. „Górale” może nie grali o wiele lepiej niż za kadencji poprzednich szkoleniowców, ale skuteczniej bez wątpienia. Liczby nie kłamią (patrz punktowe zdobycze). Charyzmatyczny szkoleniowiec doskonale wpisał się w oblicze walecznego, ambitnego i zadziornego zespołu.
P jak Patejuk – To dzięki postawie w barwach Podbeskidzia o Sylwestrze Patejuku zrobiło się głośno. Kibice mieli pomocnikowi za złe, że w okresie apogeum swojej formy opuścił bielski klub i przeniósł się do Wrocławia. Ale z powrotu wszyscy się ucieszyli. Może nie jest to już ten sam „Sylwa”, lecz bez wątpienia jeden z ofensywnych motorów napędowych ofensywy bielszczan.
R jak rocznik – 12 na finiszu wiosny, 11 na zakończenie minionej jesieni. Tylu zawodników z „trójką z przodu” obecnych było bądź jest aktualnie w kadrze Podbeskidzia. Coś zrobić z tym trzeba, bo zespół trafił nawet do czołówki mało chlubnego zestawienia najwyższej średniej wieku. W skali europejskiej – jak wyliczył „Daily Mail” – Podbeskidzie to 4. najstarszy zespół na Starym Kontynencie!
S jak Stadion Miejski – W 2014 roku prace na modernizowanym obiekcie wreszcie ruszyły „z kopyta”. Pierwotnie zakładanego, listopadowego terminu otwarcia Stadionu Miejskiego dotrzymać się nie udało. Szkoda zwłaszcza, że jesienią na meczach „Górali” udostępniona dla kibiców była tylko niewielka część trybun Stadionu Miejskiego, skądinąd prezentującego się już całkiem okazale.
T jak transfery – Z tymi w Podbeskidziu jest różnie, natomiast liczba tzw. transferowych niewypałów budzi niepokój. W Bielsku-Białej zupełnie nie sprawdzili się tylko na przestrzeni ostatnich miesięcy pozyskani – Mikołaj Lebedyński, Michal Mravec, Wojciech Szymanek, Mateusz Stąporski, Łukasz Żegleń, Wojciech Okińczyc, Idrissa Cisse, Wojciech Trochim, Artur Lenartowski, Charles Nwaogu, Przemysław Pietruszka czy Rafał Grzelak. Celnych strzałów na rynku transferowym niestety znacznie mniej.
U jak ustawienie – W kilku meczach trener Ojrzyński zaskoczył taktycznym ustawieniem zespołu. Zazwyczaj Podbeskidzie grało z jednym wysuniętym napastnikiem i dwójką defensywnych pomocników. Z powodzeniem udało się natomiast zastosować wariant z piątką obrońców, testowano także – choć z miernym efektem – grę snajperskim duetem.
W jak Widok – Cały 2014 rok klub spędził ze swoją bazą na terenie kompleksu hotelowo-sportowego przy ulicy Widok w Bielsku-Białej. Przenosił się tylko na Stadion Miejski podczas dni meczowych „Górali”. To mało wygodne i wciąż budzące kontrowersje. Właścicielem obecnej siedziby TS Podbeskidzie S.A. jest wszak... prezes klubu.
Z jak zmiennicy – Gracze wprowadzani z ławki rezerwowych często odmieniali losy pojedynków Podbeskidzia. Najlepszym tego przykładem ostatni w tym roku mecz „Górali”. I Piotr Malinowski, i Bartosz Śpiączka starcia z Zawiszą nie rozpoczęli w wyjściowej „11”. A to dzięki nim Podbeskidzie udało się na zimową przerwę z dorobkiem 27 „oczek”.
Polecane
Ekstraklasa