"Akademicy" z Katowic wciąż czekają na bezcenne punkty

18.01.2010
Drużyna AZS UŚ Katowice w inauguracyjnym spotkaniu rundy rewanżowej przegrała na własnym parkiecie z dobrze dysponowanym zespołem MKF 99 Grajów.
Przed meczem w hali MOSiR Szopienice, sytuacja obu zespołów w tabeli ligowej, wyglądała dość nieciekawie. Dorobek 11 punktów i strata aż 7 oczek do prowadzącej piątki zapowiadały grę z przysłowiowym "nożem na gardle”. Nie powinien dziwić zatem szybki, agresywny i nieco nerwowy futsal.

Już pierwsze akcje pokazały, że zawodnicy są niezwykle zmobilizowani, a walka będzie trwała do ostatniego gwizdka. Mimo efektownej gry, świetnych akcji i groźnych kontr z obu stron na pierwszego gola trzeba było poczekać aż 7 minut.

Wynik spotkania, po indywidualnej akcji i mocnym uderzeniem, otworzył Aleksander Kolmas. "Akademicy" wydawali się być ośmieleni takim rozwojem spraw i już 30 sekund później, po wymianie podań między Marcinem Marko a Marcinem Bryszem, ten drugi oddał groźny strzał, który trafił jednak tylko w słupek bramki strzeżonej przez świetnie spisującego się w całym meczu, Jana Zachariasza.

Emocje nie opuszczały katowickiej hali, a po faulu AZS-u tuż przed własnym polem karnym, przed szansą na wyrównanie stanęli zawodnicy MKF-u. Rzut wolny gości co prawda obronił Paweł Magdziak, ale po dobitce, gdzie piłkę akademicy wybijali już z linii bramkowej, sędziowie dopatrzyli się zagrania ręką i podyktowali rzut karny dla drużyny z Grajowa.

Okazji na wyrównanie nie zmarnował Piotr Morawski. Szczęście nie opuszczało MKF-u, i chwilę później, po kolejnym mocnym strzale Morawskiego, piłka odbiła się od zawodnika z Katowic i wpadła do siatki zdezorientowanego Magdziaka.

Gdy wydawało się , że wynik do przerwy nie ulegnie zmianie, w ostatnich sekundach świetnie rozegrany przez Kolmasa aut, wykończył Brysz.
   
Groźnie pod bramką AZS-u zrobiło się już 20 sekund po rozpoczęciu drugiej części gry. Goście, po kilku szybkich podaniach, znaleźli się w dogodnej sytuacji "2 na 1". Lob Michała Langera obronił Paweł Magdziak. W pojedynku Langer-Magdziak odnotować należy jednak remis, bo już w kolejnej sytuacji, po rzucie wolnym, zawodnik z Grajowa doskonale przymierzył w "okienko".
 
Dla "Akademików" rozpoczęła się szalona pogoń za wynikiem. Drużynę z Grajowa najpierw uratował słupek, a później przy strzałach Marko, Szeremety i Morgały, rewelacyjny Jan Zachariasz. Agresywna gra katowiczan pozwoliła jedynie na zmniejszenie strat.
autor: SportSlaski.pl / Marta Misiewicz

Przeczytaj również