Agent Adamka: Najlepiej byłoby, gdyby został w Podbeskidziu

26.01.2013
- W obecnej sytuacji na rynku transferowym żądanie 300 tys. zł za piłkarza z IV ligi - a taka kwota ostatnio padła w mediach ze strony pana Łacioka - jest nieracjonalne - mówi Tomasz Kaczmarczyk.
Menedżer Kamila Adamka udzielił wywiadu portalowi 2x45.com.pl. Wyjaśnia w nim, jak sprawa piłkarza zawieszonego pomiędzy Drzewiarzem Jasienica a Podbeskidziem Bielsko-Biała wygląda z jego strony. -  Prezes Łaciok nie może sobie pozwolić na wypowiedź, że on "ma kartę". Nie on ma kartę, jej właścicielem jest klub, nie prezes. Dzisiaj [w piątek, red.] deklarowałem prezesowi Podbeskidzia, Wojciechowi Boreckiemu, że mogę się w Bielsku spotkać z nim, Kamilem i Mirosławem Łaciokiem. Prezes Łaciok nie bardzo miał na to ochotę, dlatego spotkamy się w poniedziałek. Mam nadzieję, że prezes Drzewiarza wtedy dojedzie. Co do głównej części pytania: nie chciałbym upubliczniać - przynajmniej na razie - dlaczego Kamil mówi, że ma do niego jakieś żale. Mam nadzieję, że w poniedziałek spotkają się poważni ludzie, którzy wyjaśnią sobie pewne rzeczy - przyznaje.

Kaczmarczyk twierdzi też, że nie ma mowy o żadnych "problemach wychowawczych" z Kamilem. - Ktoś źle dobrał słowa. Kamil jest typem zawodnika, o którym naprawdę trudno powiedzieć, że mogą być z nim jakiekolwiek kłopoty tego rodzaju. Mówimy o chłopaku, który przeskoczył z IV ligi do Ekstraklasy i sobie poradził. Nie grał jakoś strasznie dużo, ale strzelał gole, notował asysty. Szybko stał się ulubieńcem kibiców, skandowali nieraz jego nazwisko, starając się wymusić wpuszczenie go na boisko. Mimo to twardo stąpa po ziemi, ma poukładane w głowie. Jestem przekonany, że na stu piłkarzy, 90 miałoby poukładane gorzej od niego. Kamil nie dał żadnego powodu, by ktoś mógł stwierdzić, że odbiła mu palma, a takie historie zdarzają się nieraz przy dużo mniejszych przeskokach zawodników z niższych lig - mówi.

W rozmowie z 2x45.com.pl przyznaje jednak, że mimo wszystkich problemów, priorytetem dla niego i dla piłkarza jest gra w Bielsku-Białej. -  Uważam podobnie jak Kamil: dla jego przyszłości najlepsza będzie dalsza gra w Podbeskidziu, to jest nasz priorytet. Natomiast problem w tym, że w obecnej sytuacji na rynku transferowym żądanie 300 tys. zł za piłkarza z IV ligi - a taka kwota ostatnio padła w mediach ze strony pana Łacioka - jest nieracjonalne - kończy Tomasz Kaczmarczyk.
źródło: 2x45.com.pl

Przeczytaj również